Opublikowany w Laures

Tangerynka – Christine Mangan


Tangerynka  – tajemnicze słowo, które przyciągnęło mnie swoją mocą.  Egzotyczny kraj, liczne sekrety,  duszna  i  niepokojąca atmosfera, a to wszystko w trakcie podróży w mroczne zakamarki duszy i umysłu. Obok takich atrybutów nie mogłam przejść obojętnie.  Nawet okładka książki  idealnie oddaje jej klimat. Pomarańczowa barwa niczym rozgrzane słońce otula miasto i opowiada historię dwóch kobiet w pełnej krasie blasków i cieni.

Opowieść zaczyna się niezwykle krótkim i enigmatycznym prologiem. Ta intrygująca wzmianka do samego końca będzie nam towarzyszyć niczym ulotna myśl znajdująca się tuż za polem widzenia.  Następnie przenosimy się do Tangeru w 1956 roku.  Naszą pierwszą przewodniczką w tej wyprawie będzie Alice. Młoda, delikatna kobieta, która postanowiła przeprowadzić się do odległego kraju wraz ze swoim świeżo poślubionym małżonkiem. Bohaterka w niezwykle entuzjastycznej wizji swojego partnera na temat wyjazdu do Maroka, dostrzegła możliwość rozpoczęcia nowego rozdziału w swoim życiu i zamknięcia drzwi do ciężkiej, zasnutej przykrymi wydarzeniami przeszłości. Jednak słoneczny Tanger zamiast wyprowadzić ją z labiryntu cieni i wspomnień staje się dla niej kolejnym własnoręcznie zapieczętowanym więzieniem.

Drugą narratorką jest Lucy. Dawna przyjaciółka i współlokatorka Alice na studiach. Przybywa ona na wybrzeże Afryki, by odnowić kontakt z nierozłączną kiedyś towarzyszką. Dziewczyna od samego początku w zupełnie inny sposób patrzy na tajemnicze i obce miasto. Widzi w nim niesamowity potencjał i  przestrzeń na liczne przygody. Choć pierwsze spotkanie z wszechobecnym tłumem naganiaczy jest dla niej szokujące i przytłaczające, szybko odzyskuje rezon i z determinacją rusza przed siebie, w kierunku utęsknionej przyjaciółki. Po drodze zanurza się w głąb historii Tangeru  poznając jego jasne i ciemne strony.

Wyobraźcie sobie umysł i serce jako dwie ogromne przestrzenie wypełnione pokojami. W każdym z nich znajduje się fragment waszego życia, wspomnienie, myśl, uczucie. Niektóre są szeroko otwarte, to głównie te przyjemne i obecne chwile. Przemierzacie długie korytarze pomiędzy tymi komnatami, po drodze mijając liczne zamknięte drzwi, tak szczelnie domknięte i wkomponowane w fasadę ścian, że niezauważalne. Nie widzicie ich, ponieważ nie chcecie ich widzieć. Tam są poukrywane wasze traumy, lęki i przykre doświadczenia. Czasami jedynie delikatnie się o nie otrzecie, kątem oka dostrzeżecie podejrzany cień, a na plecach poczujecie zimny dreszcz, ale na tym się skończy… A teraz wyobraźcie sobie, że te pozamykane na siedem spustów pokoje zostają nagle otwarte, a cała ich zawartość zalewa wasze obecne życie. Tak prawdopodobnie poczuła się Alice Shipley, gdy do jej drzwi zadzwoniła jej przeszłość w postaci Lucy Mason.

Wstrzymany oddech, umysł szamoczący się w klatce zalany falą niechcianych wspomnień wraz z szokiem i niedowierzaniem zawładnęły ciałem Alice. Przebłyski wypartych wydarzeń zaczęły ponownie przebijać się na powierzchnię. Powróciły myśli o wypadku i wydarzeniach tragicznej nocy, która na pewien czas rozłączyła losy głównych bohaterek. Niespodziewana wizyta dla jednej z nich jest niczym pole rozkwitających kwiatów, dla drugiej z kolei wiosenną burzą, która z impetem otwiera szczelnie zamknięte drzwi i okna. Czy pod płaszczem niezręczności, zakłopotania i niepewności nadal tli się iskra intensywnej i silnej przyjaźni jaka łączyła dziewczęta w trakcie szkolnych lat? Czy dwie kobiety, niegdyś znające się na wylot odnajdą znów nić porozumienia pomiędzy licznymi maskami i niedopowiedzeniami?  Pewne relacje zdają się być połączone nierozerwalną więzią…

Lucy dostrzega w swojej byłe współlokatorce liczne zmiany. Czuje się zaniepokojona, ponieważ Alice wygląda na słabszą i o wiele bardziej kruchą niż wcześniej. Widząc oznaki zdenerwowania i niepokoju, instynkt sygnalizuje jej, że coś jest nie w porządku, że jej gospodyni niej jest  tak szczęśliwa, jak próbuje utrzymywać. Przeczucie podpowiada jej, że być może nagłe spotkanie wywołało pewien dyskomfort u przyjaciółki, jednak za jej ogólny mizerny stan winnym wydaje się być jej mąż. Sposób bycia i to jak mężczyzna traktuje swoją żonę wzbudza w Lucy duże podejrzenia, więc ta postanawia jak najszybciej dowiedzieć się o co naprawdę chodzi oraz pomóc nieszczęśliwej Alice. Czego nie robi się dla przyjaciół prawda?

Tangerynka to intrygująca opowieść o przyjaźni, miłości, o poczuciu własnej wartości i poszukiwaniu tożsamości. To także podróż po najciemniejszych zakamarkach umysłów, lękach, fobiach i zależnościach. Autorka w niesamowity sposób wykreowała główne bohaterki. Ich zachowania, myśli i schematy działania stopniowo układają się w całość. Nie wszystko jest takie jakie nam się wydaje. Czy wątpiliście kiedyś w swoją poczytalność lub zdolność oceny sytuacji? Czy potraficie sobie wyobrazić sytuację, kiedy nie możecie ufać swojemu umysłowi? Jeśli nie w sobie to w kim wtedy pokładać nadzieję? Obie kobiety zmagają się z różnymi słabościami i zaburzeniami, przez co codzienność na swój sposób stanowi walkę o przetrwanie. Ich relacja jest przedstawiona po mistrzowsku. Poznajemy ją w kolejnych elementach ukrytych we wspomnieniach obu kobiet. Każdy kolejny odkryty fragment zazębia się pozostałymi, tworzą niezwykle zmyślny mechanizm. Fabuła wciągnęła mnie niesamowicie mocno. Nie mogłam oderwać się od książki, więc przeczytałam ją w  jeden dzień. I tu muszę podkreślić jak wielkim rozczarowaniem okazała sie dla mnie końcówka powieści. Wolałabym żyć w błogiej nieświadomości z pominięciem ostatnich stron i wymyślonym przez siebie zakończeniem. Nie umiem wyobrazić sobie gorszego finału historii.  Jednak nie zmienia to faktu, że książkę warto przeczytać dla stylu powieści, dla jej pokrętnej i wciągającej jak ruchome piaski fabuły, dla tych cieni życia, które skrzętnie staramy się zamieść pod dywan, na koniec dla tej brutalnej prawdy, której często nie chcemy dostrzec.

Jak cienka jest granica pomiędzy uczuciem a obsesją? Czy można rozpoznać ogarniające nas szaleństwo, zanim na dobre przejmie kontrolę nad naszym umysłem?  Gdzie może doprowadzić droga, na której odrzucamy samostanowienie o sobie i poddajemy innym ludziom? O tym opowie wam Tangerynka.

Ocena: 4+/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MARGINESY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s