Opublikowany w Pomyluna

117 – piętrowy domek na drzewie – Terry Denton


Pamiętam mniej więcej, kiedy rozpoczęła się moja przygoda z serią Andy’ego Griffitha i Terry’ego Dentona i ich domkiem na drzewie, który z każdą kolejną książką coraz bardziej się rozrastał o kolejne trzynaście pięter. Dotarliśmy w końcu do sto siedemnastego piętra! I to wcale nie jest koniec 😉

Co tym razem zmalowali główni bohaterowie tej czarno-białej historii? Musicie wiedzieć, że Terry i Andy dobudowali kolejne trzynaście pięter, a wśród nowości znajdują się: piętro minikoników, piętro piżamówek, piętro z Muzeum Majtek, biuro turystyczne, poczekalnia, cyrk, szkoła jazdy oraz chyba moje ulubione, jako, że jestem wielkim łasuchem – piętro do Zjedz Ile Możesz, na którym można zjeść dosłownie wszystko. Nie obejdzie się także bez jakiegoś motywu przewodniego, gdzie tym razem nasi dwaj główni bohaterowie muszą zmierzyć się z ucieczką przed narralicją (specjalną grupą niby-policjantów stających na straży, by narracja w książkach odbywała się tak jak powinna), ponieważ Terry będąc ilustratorem wszystkich ich historii, nagle zapragnął sam jakąś opowiedzieć. Okazuje się, że nie był to najlepszy pomysł. Na końcu jak zwykle udaje im się dostarczyć nowiutką, jeszcze ciepłą jak świeże bułeczki, książkę dla pana Nochala, którą Terry i Andy najczęściej spisują w ogromnym pośpiechu. To już taka tradycja.

Co ja mogę napisać… wszyscy, którzy czytaliście poprzednie recenzje „Domków na drzewie” wiecie doskonale, że ja uwielbiam tę serię, bo jest zabawna, szalona, niekonwencjonalna, niesamowicie kreatywna i ma też w sobie pewien morał. To, co od samego początku mnie urzeka w całej serii to niebanalne nazwy dla każdego urządzenia, każdego piętra, no po prostu wszystko na swoją dziwną, czasami trudną do wymówienia nazwę i jestem zawsze pełna podziwu dla autorów i przede wszystkim tłumacza. Nie jest to z pewnością łatwe zadanie. A do tego rysunkowa forma książki, która za każdym razem wywołuje u mnie chęć sięgnięcia po kredki i pokolorowania tych czarno-białych obrazków, powrotu do dzieciństwa, kiedy nie było dnia bez zarysowania choćby jednej kartki. Czytając o przygodach dwójki przyjaciół mam ochotę znowu stać się dzieckiem i wyruszyć z nimi w jedną z ich podróży!

Uwielbiam tę serię, zawsze bawię się przy niej świetnie, choć jest to niestety krótkotrwała radość, bo udaje mi się ją przeczytać w kilka godzin. Niemniej zaczynam dostrzegać także walory edukacyjne, jakie może nieść z sobą seria o domku na drzewie. Tym razem morałem może się okazać to, że narralicja oprócz ścigania Terry’ego i Andy’ego złapali innych autorów, których książki z jakichś względów uważała za absurdalne i niepotrzebne. Okazuje się, że różnorodność literacka jest potrzebna, bo z jednej książki możemy dowiedzieć się czegoś zabawnego o zwierzętach, z innej, że wszystko ma swoje miejsce na świecie i niekoniecznie to musi być szafka albo po prostu… książka miała być zwyczajnie zabawna. Może to w pewien sposób uczyć najmłodszych czytelników pewnego rodzaju wyrozumiałości, kultury czy tolerancji w stosunku do innych czytelników i ich ulubionych gatunków literackich.

O tym, że seria o domku na drzewie jest idealna dla młodszych jak i tych nieco starszych czytelników nie muszę chyba wspominać, bo pisałam o tym już na pewno wcześniej. Uważam, że ta seria jest naprawdę zabawna, szalona i mocno kreatywna, pobudzająca dzieci do wysiłku umysłowego i zadawania pytań czy to w ogóle jest możliwe? Czy to, co robią Andy i Terry, czy tak jest naprawdę? „117-piętrowy domek na drzewie” jest dobrym prowokatorem do wielu dyskusji między rodzicem a dzieckiem. A ja Wam ją szczerze polecam nawet, jeśli nie macie w domu małego prowokatora, któremu nie zamyka się buzia od pytań dotyczących świata. Sami usiądźcie i wskoczcie do domku na drzewie 😉

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA za egzemplarz książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s