Opublikowany w Pomyluna

Tysiąc nocy bez ciebie – Federico Moccia


Nazwisko włoskiego pisarza Federico Moccia przewijało mi się wiele razy czy to na portalach społecznościowych czy księgarniach na przestrzeni wielu lat. O samym autorze tak naprawdę nie wiedziałam nic, oprócz tego, że napisał powieść „Trzy metry nad niebem”, która okazała się prawdziwym hitem godnym zekranizowania. Przyznam się szczerze już teraz, na początku, że nigdy nie kusiło mnie sięgnięcie po książki Włocha. Sytuacja zmieniła się, kiedy przeczytałam opis jego najnowszej powieści, „Tysiąc nocy bez ciebie” i pomyślałam sobie, że może jednak dam mu szansę i zapoznam się z jego piórem.

Sielanka okazała się nie tak przyjemna, gdyż już na samym początku zostałam wręcz oszukana. Może to wynikać także z mojej winy, że nie sprawdziłam tego dogłębniej, choć wydaje mi się, że nie było nawet gdzie zweryfikować swojej wiedzy. Już tłumaczę, co mam na myśli. Kiedy powieść została dostarczona, ja cieszyłam się z kolejnej książki do czytania, kartkując ją otworzyłam na podziękowaniach autora. Co tam znalazłam? Że historia opisana w „Tysiąc nocy bez ciebie” to kontynuacja! Wyobrażacie sobie moje zirytowanie? Przeszukałam bardzo wiele stron i na żadnej nie znalazłam informacji, że są to dalsze losy. Zrobiłam, więc jedyną rzecz, jaką mogłam zrobić i wypożyczyłam z biblioteki nieopisany, jako pierwszy tom, książkę „Mężczyzna, którego nie chciała pokochać”.

Wracając do „Tysiąca nocy bez ciebie”. To opowieść o niesamowicie utalentowanej pianistce, Sofii, która mogłaby zrobić oszałamiającą karierę, gdyby nie wydarzenia z życia osobistego, które jej to uniemożliwiły. Musi uporać się z problemami w małżeństwie z Andreą i przeboleć utratę kontaktu z Tancredim, swoim… no w zasadzie nie wiadomo kim. Powraca do Rzymu z Rosji, postanawia wybaczyć mężowi wszystkie przewinienia, lecz kiedy odkrywa pewną jego dobrze skrywaną tajemnicę uznaje, że małżeństwo nie ma szansy na przetrwanie i wyrusza w trasę koncertową po świecie. Z kolei Tancredi, bogaty i do tej pory niewierzący w miłość mężczyzna zmienia nastawienie i teraz jedyne, czego pragnie to uczucia Sofii.

Wiem, że powyższy opis jest bardzo ubogi i mało wciągający. Nie wiem jednak jak inaczej mogłabym to wszystko ująć tak, by nie zdradzić zbyt wiele. Wiecie, miałam pewne oczekiwania, co do tej książki. Liczyłam, że będzie to historia miłosna, gdzie na pierwszy plan jednak wysunie się muzyka, którą uwielbiam i którą uważam za najpiękniejszy twór na świecie. Myślałam, że moja muzyczna wyobraźnia zostanie mocno pobudzona i będę umiała przenieść się w świat nut i partytur bez ich wnikliwej znajomości. Ostatecznie otrzymałam właściwie przeciętną powieść o miłości.

Sofia to kobieta, która spędziła najlepsze lata swego życia opiekując się swoim mężem, nie grała, nie koncertowała, pogrzebała swoje marzenia. To jest zrozumiałe, bo mocno go kochała i postawiła miłość do mężczyzny ponad miłość do muzyki. Jestem jak najbardziej za. Jednak coś w jej postaci było wręcz odpychającego. Nie potrafiłam jej w żaden sposób polubić. Zrozumieć postępowanie, owszem, potrafiłam, jednak nie „zaiskrzyło” między nami. Może to wynika z tego, że najpierw Sofia jest wzorem cnót i moralności, krytykuje innych za ich postępowanie, a potem sama własne zasady łamie? Tylko wiecie… są ludzie, którzy złamią swoje zasady i nie sprawia to żadnych negatywnych emocji, natomiast, kiedy robiła to Sofia to nie mogłam przestać się irytować. Tancredi natomiast to mężczyzna, który od zawsze miał pieniądze, umiał tak je ulokować, że przynosiły jeszcze większe zyski, ale nie potrafił nikogo obdarzyć uczuciem, do czasu aż nie spotkał Sofii. Do tego też poczucie winy względem przeszłości i mamy kolejnego pana Szarego, Czarnego czy innego Popielatego.

Powiem Wam szczerze, że im dłużej tę powieść czytałam tym mniejszą ochotę na nią miałam. Akcja wlecze się gorzej jak flaki z olejem, akcja raz dzieje się u Sofii raz u Tancrediego, ale właściwie nic z tego nie wynika. Zero konkretów, zero zdecydowania. Bohaterowie są miałcy, mdli i w ogóle nijacy. Nie ma w nich żadnej głębi. A ich miłość jest, przynajmniej dla mnie, miłością, która oparta jest na przyciąganiu fizycznym, bo tak naprawdę wcale się nie znają (zbyt krótki czas ze sobą spędzili, żeby dogłębnie się poznać na każdej płaszczyźnie). Jestem rozgoryczona i rozczarowana tą powieścią, bo tyle się nasłuchałam, że Federico Moccia potrafi napisać piękną i wzruszającą powieść o miłości a otrzymałam książkę, której w pewnym momencie nawet nie chciałam kończyć czytać. Najwidoczniej ten autor nie jest „moim” autorem. Liczyłam, że muzyka będzie główną kochanką i bohaterką, nie zaś będzie w tle i będzie jej tyle, co kot napłakał. Tymczasem niemal na każdej stronie dostawałam dokładny opis potraw, konkretne nazwy win, szampanów, co bohaterowie jedli konkretnie na śniadania czy kolacje. Co wieczór oczywiście wino i kolacja na mieście. Nie krytykuję tego, bo wiem, jaką mentalnością kierują się Włosi. Miałam zwyczajnie wrażenie, że autor napisał to wszystko, bo brakowało mu pomysłów na fabułę i lista dań do kolacji była przysłowiową „zapchaj-dziurą”.

Wiem, że pan Moccia ma ogromne rzesze fanów i im z pewnością ta historia się spodoba. Napisałam powyżej wyłącznie własne przemyślenia i odczucia i mogłabym wybaczyć nawet nijakość całej powieści i brak jakiejkolwiek akcji. Ale nie umiem wybaczyć tego, że ta powieść nie jest nigdzie opisana, jako kontynuacja. Nawet na stronie wydawnictwa. Zaś zwrot z okładki książki „Dzięki tej powieści na nowo uwierzycie w miłość” to moim zdaniem bardzo duże niedopowiedzenie. Jeśli znacie poprzednie książki Włocha to prawdopodobnie i ta Wam się spodoba. Dla mnie okazała się średnią historią, gdzie jest wiele niedopowiedzeń i niepotrzebnych zapychaczy, a samej relacji Sofii i Tancrediego bardzo niewiele. Nie jest to, więc dobra książka by rozpocząć przygodę z twórczością autora.

Ocena 3/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu MUZA za egzemplarz.

2 myśli na temat “Tysiąc nocy bez ciebie – Federico Moccia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s