Opublikowany w Irrompible

Nie ufam już nikomu – Klaudia Muniak


Nie mam żadnego problemu, aby sięgnąć po powieść nieznanego mi zagranicznego autora. Gorzej jednak, gdy chodzi o książki polskich pisarzy i pisarek. Z nieznanych mi powodów odczuwam pewien lęk przed twórczością naszych rodaków, z których nazwiskami stykam się po raz pierwszy w życiu.

W mojej głowie pojawiają się wtedy automatycznie obawy czy faktycznie powinnam sięgnąć po taką książkę. Czy będzie dobra, czy przypadnie mi do gustu? Klaudia Muniak tak zauroczyła mnie opisem swojej powieści i pomysłem na nią, że szybko odegnałam od siebie wszelkie wątpliwości i postanowiłam dać szansę „Nie ufam już nikomu”. Czy było warto?

Iga to młoda matka, której problemy psychologiczne po urodzeniu dziecka jeszcze się nasilają. W trosce o swoje zdrowie psychiczne kobieta decyduje się na wszczepienie podskórnego czipa stworzonego przez firmę, w której pracowała, który to po podłączeniu do aplikacji w telefonie sam dawkuje leki. Z czasem Iga zauważa, że czuje się coraz gorzej, ma halucynacje, zaniki pamięci i nie potrafi odróżnić rzeczywistości od fikcji. Co więcej zaczyna dostrzegać na ciele dziecka siniaki. Kto skrzywdził małego Joachima? Jej matka, przyjaciółka Marta, mąż Natan, a może… ona sama? Dlaczego? Iga nie wie czy powinna wierzyć samej sobie czy zaufać bliskim. Co tak naprawdę się wydarzyło? Kto mówi prawdę?

Były momenty, zwłaszcza na początku, gdy główna bohaterka przeraźliwie mnie irytowała, ale koniec końców zacisnęłam zęby i czytałam dalej. Cieszę się, że udało mi się zapobiec temu, by Iga wytrąciła mnie z równowagi, bo książka była tego warta. Gdyby był to każdy inny gatunek, bardzo możliwe, że w pewnym momencie po prostu zakończyłabym lekturę. Wybaczyłam Idze, bo założyłam, że jej wybuchy i niezrozumiałe zachowania to coś niezbędnego w thrillerze psychologicznym i się nie pomyliłam. Miłośnikom gatunku powinna spodobać się powieść Klaudii Muniak, ale jeżeli ktoś nie przepada za tego typu książkami, raczej powinien odpuścić lekturę, cała fabuła opiera się bowiem na zaburzeniach psychicznych głównej bohaterki.

Co jak co, ale gdyby wszystkie książki czytało się tak lekko, świat byłby piękniejszy. W „Nie ufam już nikomu” pozornie nic wielkiego się nie dzieje, czytelnik obserwuje tylko zwykłe sprawy życia codziennego bohaterów wzbogacone o problemu psychiczne świeżo upieczonej matki. Co więcej, akcja jedynie na moment opuszcza dom Igi i Natana, a mimo to powieść bardzo wciąga do swojego świata. Dominują w niej dialogi oraz przemyślania głównej bohaterki. Narracja pierwszoosobowa również dodaje lekkości przy czytaniu. Brak tu zbędnych informacji, dodatkowych postaci czy opisów, choć to drugie niekoniecznie jest zaletą. Podczas lektury postawiłam sobie za zadanie próbę odgadnięcia kilku możliwych zakończeń książki i o dziwo (bo nie jestem w tym najlepsza), udało mi się je mniej więcej przewidzieć. Postaci jest po prostu tak mało, że bez większego problemu można wytypować siłą osobę odpowiedzialną za całą tę sytuację. Uczulam na to, bo skoro nawet mi udała się ta sztuka, z pewnością wiele osób poradzi sobie z rozszyfrowaniem finału na długo przed zakończeniem lektury.

Nie wiem jak autorce się to udało, ale na ledwie 300 stronach zbudowała całkiem złożoną opowieść, która nie pozostawiła za sobą uczucia niedosytu. Podoba mi się, że w książce poruszonych jest tak wiele kwestii. Nowinka technologiczna — podskórny czip dawkujący leki, problemy psychiczne Igi, które nasiliły się po urodzeniu dziecka, konflikt pokoleniowy między małżeństwem, a matką Igi, motyw przyjaźni, zaufania, zemsty i wiele innych. Ciekawym urozmaiceniem były również pojawiające się co kilkadziesiąt stron nawiązania do tragicznych wydarzeń z przeszłości. Rzucały one nowe światło na to działo się obecnie. Choć jak wcześniej wspomniałam zakończenie jest całkiem łatwe do przewidzenia, ostatnie zdanie i tak nieco wbiło mnie w fotel i zmroziło, a więc koniec końców jestem usatysfakcjonowana lekturą.

„Nie ufam już nikomu” to powieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Choć fabuła jest nieco oklepana i pozbawiona większych zwrotów akcji, miło wspominam lekturę. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, nie wiadomo kiedy strona ucieka za stroną. W przyszłości z chęcią sięgnę po inną powieść Klaudii Muniak, mam nadzieję, że utrzymaną w podobnych klimatach.

Ocena: 4,5/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Nie ufam już nikomu

Nowości TANIA KSIĄŻKA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s