Opublikowany w Irrompible

Szaniec – Agnieszka Jeż


Mam wrażenie, że literatura akcji przeżywa ostatnio swój renesans, że coraz więcej autorów decyduje się na poszerzenie horyzontów i włączenie do swojej twórczości kryminałów czy też thrillerów. Na podobny krok zdecydowała się znana z powieści obyczajowych Agnieszka Jeż. Czy słusznie? Czy może jednak kryminały nie są dla niej?

W znajdującym się na odludziu hotelu Szaniec oferującym dwutygodniowe turnusy mające pozwolić zajrzeć w głąb siebie, dochodzi to morderstwa. Ofiarą jest jeden z gości — ksiądz Daniel Hryciuk. Sprawę bada młoda sierżant Wiera Jezierska, dla której to pierwsza poważna sprawa oraz jej przełożony — zbliżający się do emerytury komisarz Janusz Kosoń. Kto zabił księdza Hryciuka? Jakie miał ku temu powody?

Nie znalazłam żadnej informacji, żeby „Szaniec” był początkiem nowej serii. To jednak kryminalny debiut autorki i być może postanowiła zobaczyć najpierw jak przyjmie się jej pierwsza książka, a dopiero potem zadecydować, czy będzie kontynuacja czy też nie. Jeżeli tak, z chęcią bym po nią sięgnęła. Agnieszka Jeż zbudowała niezłą podstawę pod kolejne tomy. Sierżant Wiera Jezierska, komisarz Janusz Kosoń i prokuratorka Maria Przyzwan — każda z tych postaci jest inna, ciekawa i ma za sobą trudną przeszłość. Mimo że powieść ma ledwie 380 stron, autorce udało się przestawić na jej kartach całe śledztwo, jak i nie zabrakło miejsca na smaczki z życia wymienionych bohaterów. Skoro mowa o śledztwie, jest ono prowadzone w podręcznikowy sposób. Duet policjantów, przesłuchania podejrzanych, rozmowy z osobami, które znały ofiarę i mogłyby podsunąć jakiś trop, poznanie przeszłości księdza Hryciuka. To bezpieczna i zachowawcza droga, ale mam wrażenie, że w tym przypadku pokierowanie dochodzeniem w jakikolwiek inny sposób byłoby ogromnym błędem. Tu aż się prosiło o klasyczne śledztwo rodem z kultowego „Morderstwa w Orient Expressie”, do którego powieść Jeż jest swoją drogą kapkę podobna.

Do sięgnięcia po „Szaniec” najbardziej zachęcił mnie motyw nietypowego hotelu. Ograniczona liczba gości, dwutygodniowy turnus (płatny 12 tysięcy!), brak dostępu do elektroniki, nieujawnianie swoich nazwisk, szereg zadań do wykonania. Pomysł został zarysowany świetnie i wszystko to brzmiało naprawdę intrygująco. Niestety, tylko brzmiało. Koniec końców nie wiadomo co poza oklepanym „poznawaniem samego siebie’ miał dawać pobyt w takim hotelu. Dlaczego goście decydowali się tam pojechać? Jakie zadania (poza ankietami do wypełnienia) mieli do wykonania? Co robili przez cały czas, skoro nie mieli dostępu do świata zewnętrznego ani nie mogli się odwiedzać w pokojach? Jak wspomniałam, pomysł oceniam bardzo pozytywnie, zabrakło jednak nieco dbałości o detale. Hotel, który podejrzewałam, że będzie podstawą fabuły okazał się być jedynie mdłym dodatkiem.

„Szaniec” to pierwsza książka tego typu Agnieszki Jeż. Autorka wkroczyła do świata powieści kryminalnych spokojnym krokiem. Zamiast skoku na głęboką wodę i serii brutalnych morderstw, stworzyła kryminał w wersji soft, który z pewnością spodoba się osobom chcącym rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem. W opisie z tyłu okładki morderstwo nazwano „elegancką zbrodnią” i w pełni się w tym zgadzam. W książce brak krwi lejącej się wiadrami, obrazowych opisów miejsca zdarzenia czy smrodu rozkładających się zwłok. Jest tylko jedna ofiara, zabita w dość „czysty” sposób, kilkoro podejrzanych i toczące się spokojnym tempem śledztwo. „Szaniec” określiłabym mianem poprawnej powieści. Wszystko się w niej zgadza, jest takie, jakie powinno być, ale autorka nie wychodzi poza schemat. Fabuła jest dość przewidywalna, nie ma zbyt wielu zwrotów akcji czy dodatkowych wątków. Może i starzy wyjadacze kryminałów powiedzą o „Szańcu”, że to już było, że to nuda, nic wartego uwagi, ale ja wcale tak nie myślę. Powieść Agnieszki Jeż czyta się bardzo dobrze, potrafi wciągnąć, powiedziałabym nawet, że jest stylem jest nieco podobna do twórczości Remigiusza Mroza. Myślę, że można jej wybaczyć nie do końca oryginalną fabułę. Jak na debiut i tak wyszło całkiem nieźle.

Może i miałam nieco inne oczekiwania względem powieści Agnieszki Jeż, może i liczyłam na tajemnicze morderstwo w tajemniczym hotelu w trakcie tajemniczego turnusu, jednak mimo to nie odczuwam dużego rozczarowania. „Szaniec” okazał się być czymś zupełnie innym, ale nadal dobrym. Myślę, że spodoba się osobom, którym na co dzień nie po drodze z kryminałami, ale chciałyby spróbować czegoś nowego, jak i fanom gatunku, którzy przejedli się już skomplikowanymi, rozbudowanymi powieściami i mają dla odmiany ochotę na coś klasycznego i prostego.

Ocena: 4/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu BURDA

Jedna myśl na temat “Szaniec – Agnieszka Jeż

  1. Z autorką po raz pierwszy spotkałam się przy okazji „Wszyscy pragnęliśmy miłości”. Jest to piękna i poruszająca historia o skomplikowanej miłości w czasach wojny oraz jej konsekwencjach. Zdecydowanie godna uwagi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s