Opublikowany w Pomyluna

Pamiętaj, że byłam – Beata Majewska


Dziś będę monotematyczna. Niestety. Ponieważ będę powtarzać do znudzenia, że Augusta Docher jest jedną z moich ulubionych polskich autorek, a jej książki pochłaniam szybciej niż wynosi prędkość światła. Jej powieści są przesycone uczuciem, pożądaniem, ale też i potrafią być okrutne i nasączone najbardziej negatywnymi uczuciami. W teorii przenoszą do innego świata, do wymyślonych historii, ale wszystko jest tak realistycznie napisane, że czasami odnoszę wrażenie, że zdarzyło się to naprawdę. A właśnie dzisiaj chcę Wam trochę napisać o kolejnej jej książce. Bo nie mogłam przejść obok niej obojętnie.

„Pamiętaj, że byłam” stanowi drugi tom o gangsterskim świecie wykreowany przez Beatę Majewską, czyli właśnie Augustę Docher. Weronika ma wszystko, o czym mogłaby marzyć: męża, syna, pracę, którą bardzo lubi. Pewnego dnia zostaje porwana wyłącznie dlatego, że jej mąż jest byłym gangsterem i półświatek się o niego upomniał, a najlepszą motywacją ma być dla niego utrata rodziny. Porywacz Weroniki, Nikita na własne oczy widzi jak wali się świat kobiety, a ona sama na skutek przeżyć traci całą dotychczasową pamięć i ma amnezję. Nie pamięta ani męża, ani syna. Po kilku latach mieszkania w luksusowym ośrodku na Krymie drogi Weroniki i Nikity znowu się krzyżują, ale czy może wyniknąć z tego coś dobrego?

Pierwszym tom, „Zapomnij, że istniałem”, ukazuje, co stało się z Rafałem Snarskim, byłym gangsterem próbującym ułożyć sobie życie po stracie bliskich. Drugi tom, to historia jego rzekomo zmarłej żony. I wiecie co? „Pamiętaj, że byłam” podoba mi się bardziej! Nie tylko ze względu na relację Weroniki i Nikity, ale też dlatego, że autorka w świetny sposób wplotła w historię także bohaterów z pierwszego tomu i dzięki temu nie ma się wrażenia, że są to dwa osobne twory. Oczywiście, żeby sobie nie psuć zabawy najlepiej jest zacząć od „Zapomnij, że istniałem”, wtedy będziecie mieć znacznie jaśniejszy obraz całej sytuacji.

Choć w tej powieści nie dzieje się nic aż tak nadzwyczajnego to samo przebywanie wśród gangsterów, mieszkanie w ośrodku otoczonym kamerami i ochroniarzami to już stanowi dobry punkt zaczepienia. Wiem, że źle to zabrzmi, bardzo źle, ale na pochwałę zasługuje sposób, w jaki autorka przedstawiła gangsterkę i jak mało ważne jest życie ludzi, którzy przeszkadzają w jakikolwiek sposób bossowi. Którzy są mu zbędni. Jak mało ważne jest ludzkie życie, kiedy w grę wchodzą interesy i ogromne sumy pieniędzy. Albo po prostu powodem do zabicia jest nuda czy zazdrość.

Bohaterowie są dobrze i przyjemnie nakreśleni. Nie są jednowymiarowi. Nie mają przypisanej jednej konkretnej cechy charakteru, jak dla przykładu Weronika, że jest zagubioną i słabą kobieta, ale mają w sobie całe pokłady różnych uczuć i reakcji, które czasem doprowadzają ich do trudnych sytuacji, z których wychodzą obronną ręką, ponieważ uruchamiają w sobie cechy dotąd czytelnikowi nieznane i tym samym mocno go zaskakują. Weronika naprawdę jest zagubioną duszą, która nie wie, kim jest, co robiła w życiu i jak przebiegało ono do tej pory, ale ma amnezję, ma do tego święte prawo! Kiedy sytuacja zaczyna robić się nieciekawa to nagle z cichej kobiety przeistacza się w waleczną lwicę. Podobnie jest z Nikitą, ale w nieco odwrotną stronę.

Jedynym minusem jest to, jak Nikita w pewnym momencie traktuje Weronikę. To był sam początek ich znajomości i to, co zrobił absolutnie nie powinno być chwalone i gloryfikowane. Ten jeden element zapalił u mnie żółtą, ostrzegawczą lampkę i wyczulił mnie na tyle, że później czytałam książkę jeszcze uważniej. Ta jedna rzecz, może nie zaważyła nad całościową oceną, ale wywołała w mojej głowie gonitwę myśli o tym jak powinny przebiegać niektóre relacje i jak powinny się rozwijać. To, jak zachowywał się Nikita woła wręcz o pomstę do nieba, ale… ale później jest lepiej. Poprawia swoje zachowanie na tyle, że ja, jako czytelnik byłam w stanie mu zaufać na tyle mocno jak Weronika.

Co tu dużo mówić.. uwielbiam autorkę za jej lekkie pióro i historie, które potrafią rozbawić do łez, doprowadzić do rozpaczy czy wzburzenia. Widać, że wkłada w każdą swoją książkę porządny kawał swojego serca i każdego z bohaterów na swój sposób mocno kocha. „Pamiętaj, ze byłam” to świetna kontynuacja i już nie mogę się doczekać, kiedy w przyszłym roku ukaże się finałowy tom. Polecam Wam bardzo gorąco, bo w te jesienno-zimowe wieczory przyda się odrobina ciepełka płynącego z książki.

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu JAGUAR za egzemplarz książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s