Opublikowany w Pomyluna

Obiecaj, że wrócisz – Beata Majewska (recenzja premierowa)


Z ogromną niecierpliwością oczekiwałam na finalny tom serii, którą pokochała cała masa Polek. Ja także znalazłam się w gronie tych osób, bo zdążyliście już na pewno zauważyć moją ogromną miłość do książek Beaty Majewskiej. Tak, tak! Dziś będzie recenzja książki, która znalazła się na mojej prywatnej liście powieści najbardziej przeze mnie oczekiwanych. Na pewno zauważyliście, że przy recenzjach książek Beaty Majewskiej nie jestem niestety zbyt obiektywna. Postaram się jednak dziś to zmienić i opowiedzieć o książce w sposób profesjonalny.

„Obiecaj, że wrócisz” to zakończenie trylogii o rosyjskich gangsterach i wielkiej miłości na pierwszym planie. Choć każdy tom opowiada o innym bohaterze, to ci, których znaliśmy już wcześniej pojawiają się i są częścią dalszej fabuły. Z jednej strony wiem, że to może być problem dla kogoś, kto omyłkowo zaczął od środka. Jeśli już tak się stało, nie widzę sensu, by fabularnie się wracał wstecz. Najlepiej jednak zacząć od samego początku, czyli od historii Rafała i Luizy w „Zapomnij, że istniałem”.

Dobrze wiecie, że jeśli nie czytaliście poprzednich dwóch tomów, to na razie przestańcie czytać tę recenzję i zapraszam Was, gdy już zapoznacie się z resztą.

O kim jest ostatnia już historia? O tajemniczym Brunonie, który pojawił się już w pierwszym tomie oraz Wierze, którą można było już troszkę poznać w „Pamiętaj, że byłam”. Bruno dość szybko musiał dorosnąć, bo po pewnym wydarzeniu dorosłe życie zapukało do jego drzwi. Chłopakiem zaczyna coraz mocniej władać zemsta, bo sprawcy, którzy są odpowiedzialni za wywrotkę w jego życiu są nieuchwytni, a on chce sam wymierzyć sprawiedliwość. Wtem na jego drodze pojawia się Ona. No i jak możecie się domyślać… uczucie wywróci jego wartości do góry nogami, tylko czy to wystarczy, żeby Bruno mógł zacząć żyć w spokoju, bez demonów przeszłości?

Głowni bohaterowie, czyli Wiera i Bruno to para, która została chyba najsłabiej wykreowana spośród wszystkich trzech. Nie czuć między nimi takiej chemii, jakiej można by się spodziewać. Do tego można odnieść wrażenie, że sama historia Bruna, choć przedstawiona w dość szczegółowy sposób, jest pozbawiona wszelkich emocji, jak gdyby pewne popularne kapsułki do prania dosłownie wyprały bohaterów z emocji. Wiera jest uszczypliwą, wredną i chamską młodą kobietą, którą gangsterski świat otacza od urodzenia i to też poniekąd jest wytłumaczeniem jej charakteru. Dołóżmy do tego niechciany ślub i problemy z psychiką gwarantowane. Bruno z kolei jest taki nijaki, można by rzec, że papierowy. Ma niby swoją zemstę, swój plan i realizuje go krok po kroku, ale brakuje mi czegoś więcej.

Jak zawsze przy książkach pani Majewskiej mam ogromne oczekiwania i jak zawsze zostają one w mniejszym lub większym stopniu spełnione. Pierwszy tom był dla mnie swego rodzaju wprowadzeniem w cały gangsterski świat, zaś drugi tom okazał się dla mnie prawdziwą perełką, nieco lepszą od poprzednika. Jak wypadł trzeci i ostatni? Był chyba najmocniejszy, najbrutalniejszy i bardziej bezwzględny niż poprzednie dwa. Tak jakby autorka na początku chciała wyczuć emocje po skończonej lekturze, sprawdzić jak czytelnicy będą reagować na wykreowany przez nią gangsterski świat. Natomiast w finale przysłowiowo „spuściła się ze smyczy” i już nie miała zahamowań przed ociekającym krwią, żalem, zemstą i nienawiścią finałem. Czy był lepszy? Nie, nie wydaje mi się. Choć niektóre wątki się wyjaśniły, to jednak odnoszę wrażenie, że pozostało wiele niedopowiedzeń, którego Czytelnik albo sam ma się domyślić albo może jednak autorka zdecyduje się poszerzyć serię o kolejny tom.

Czuję ogromny żal, że to koniec tej historii, bo na przestrzeni ostatniego roku zżyłam się z bohaterami tej serii i każdego kolejnego tomu wyczekiwałam z niecierpliwością. I choć samo zakończenie wyobrażałam sobie inaczej to można uznać, że moje oczekiwania zostały w pewnym procencie zaspokojone. „Obiecaj, że wrócisz”, choć wypada nieco blado przy świetnym drugim tomie, to jednak trzyma poziom i w ogólnym rozrachunku myślę, że jest dobrze napisaną, ciekawą i intrygującą powieścią, przez którą się płynie. Kartki przewracają się same. Niech dowodem będzie na to czas, w jakim przeczytałam całość. Czterysta stron w jeden dzień. Owszem, to może się wydawać mało imponujące, jednak przy całej masie obowiązków domowych uważam to za ogromny sukces, bo historia jest tak wciągająca, że wciąga lepiej niż królicza nora do Krainy Czarów.

Ostatni tom, „Obiecaj, że wrócisz” to powieść o zemście, o nieuporządkowanej przeszłości i o wielkiej miłości, która po raz kolejny udowadnia, że potrafi rozgrzać i zmienić nawet serce z kamienia. Wielki smutek mnie ogarnia na myśl, że to już koniec, ale będę wspominać ciepło i serdecznie te powieści. Przez te książki się płynie, są napisane prostym, lecz kwiecistym językiem, który można porównać do wiosennej łąki pełnej kwiatów. Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po zakończenie serii, bo myślę, że naprawdę warto!

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu JAGUAR za możliwość przeczytania książki.

Jedna myśl na temat “Obiecaj, że wrócisz – Beata Majewska (recenzja premierowa)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s