Opublikowany w Fuzja

Szept – Lynette Noni


Sięgając po „Szept” – nowość od wydawnictwa Uroboros – spodziewałam się czegoś zgoła innego. I muszę przyznać, że lektura pierwszych stu stron nie napawała optymizmem. Kiedy już prawie przekonałam się, że nie znajdę w tej powieści niczego poza romansidłem osadzonym w realiach delikatnego science fiction, coś w treści się zmieniło – fabuła nabrała nieco innych kształtów, intryga rumieńców, wątki romantyczne zostały zepchnięte na dalszy plan i wreszcie zaczęło się dziać coś ciekawego. Powieść Lynette Noni nie stanowi novum ani objawienia w zakresie swojego gatunku, ale w ostatecznym rozrachunku okazuje się przyzwoitą i wciągającą lekturą.

Obiekt Sześć-Osiem-Cztery lub Jane Doe – tak nazywają dziewczynę, która od dwóch i pół roku przebywa w zamknięciu tajnego podziemnego ośrodka badawczego finansowanego przez rząd. Przez ten czas nie wypowiedziała ani jednego słowa, choć spotkała się z wszelkimi formami przymusu. Nie narzeka na swój los. W zasadzie sama poddała się zamknięciu. Chciała być odizolowana od świata. Jednak pewnego dnia otrzymuje ultimatum: albo otworzy się na współpracę albo będzie musiała zniknąć. Bohaterka doskonale wie, że nie chodzi o puszczenie jej na wolność… Trafia pod opiekę tajemniczego Landona Warda, który staje się jej przewodnikiem a także przyjacielem, dzięki któremu skała, którą dziewczyna się otoczyła zaczyna kruszeć… Jednak okazuje się, że nie tylko bohaterka skrywa tajemnice, a odkrycie wszystkich sekretów może zmienić przyszłość i na pewno zmienia przeszłość…

Jak już wspomniałam początek nie jest zbyt obiecujący. Czytelnik trafia na szereg luk logicznych, jak np. dobrowolne zgłoszenie się szesnastolatki do ośrodka psychiatrycznego, bez jakiejkolwiek potrzeby potwierdzenia, chociażby jej tożsamości, od prawnych opiekunów; nieprzynoszące żadnych rezultatów przetrzymywanie bohaterki przez dwa i pół roku bez podjęcia próby wyjaśnienia jej chociażby podstawowych założeń związanych z oczekiwaniami względem niej; stosowanie szeregu przymusów, mających na celu skłonienie bohaterki do współpracy, a następnie tłumaczenie, jak ważne było by zechciała dołączyć do projektu dobrowolnie – przykładów takich „głupotek” można znaleźć w treści przynajmniej jeszcze kilka. Były one szczególnie uciążliwe podczas pierwszych chwil spędzonych z książką. Później, kiedy akcja nabiera tempa, udaje się na nie przymknąć oko.

Ciekawym pomysłem jest wykreowanie świata, w którym pojawiają się osobniki mające niezwykłe, ale też szalenie niebezpieczne talenty. W zasadzie brak umiejętności ich kontrolowania to stu procentowa pewność katastrofy – w zakresie jednostkowym lub globalnym. Wyobraźcie sobie bowiem uniwersum, w którym niektórzy ludzie mogą słowami kreować rzeczywistość, fizycznie ranić ludzi jedynie intencją „włożoną” w wypowiedziane zdanie; tworzyć nowe i niszczyć, wpływać na innych. Nasza bohaterka posiada jedną z form takiej mocy, stąd wynika jej ogromna niechęć by wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk.

Całość powieści stanowi połączenie romansu młodzieżowego z thrillerem science-fiction, z czego dla mnie ciekawsze są elementy należące do tego drugiego gatunku. Pocieszający wydaje się fakt, że gdzieś w okolicach sto czterdziestej strony nieokreślona relacja między bohaterką, a jej opiekunem zaczyna schodzić na dalszy plan, a rozterki dziewczyny stają się mniej męczące. Autorka dość zgrabnie prowadzi dalszy rozwój akcji, dzięki czemu czytelnicy wreszcie poznają założenia na jakich opiera się nie tylko stworzona przez nią wizja, ale również działanie tajnego ośrodka. Rozwinięte zostają wątki paranormalnych umiejętności bohaterki oraz innych „mieszkańców” podziemnego kompleksu, a ujawniona intryga okazuje się być całkiem interesująca. Wszystko to sprawia, że zupełnie inaczej można ocenić początek oraz zakończenie „Szeptu”.

Finalnie, jestem w stanie przyznać, że to dobra powieść, choć zawierająca dość sporo błędów, które bardziej wymagającym czytelnikom mogą przeszkadzać. Na pewno nie jest to książka dla miłośników rasowego science-fiction, jednak dla tych, którzy sięgają po lżejsze książki z tego gatunku lub chętnie czytają wszystko co wyda się im interesujące, będzie to prawdopodobnie lektura satysfakcjonująca. Z ciekawością sięgnę po kolejny tom, ponieważ dostrzegam potencjał całej historii.

Ocena: 4/6

Żaneta Fuzja Krawczugo

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu UROBOROS

Jedna myśl na temat “Szept – Lynette Noni

  1. O „Szepcie” już nieco słyszałam i myślę, że na tyle intryguje mnie ta książka, że po nią sięgnę. Jednak jak na razie to raczej dalsze plany czytelnicze.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s