Opublikowany w ViridianaD

Do trzech chłopów sztuka – Marta Obuch


Ostatnio, jeśli już sięgałam po kryminały, to były to kryminały z krwi i kości. Tym razem postanowiłam więc zajrzeć do książki, której bohaterowie będą nie tylko podążali tropem mordercy, ale i pozwolą mi śmiać się na całego! Tak trafiłam na „Do trzech chłopów sztuka”. Czy był to strzał w dziesiątkę?

Okładka książki to taki „standardzik”. Konkretne kolory, oszczędne zdjęcie, które (w pewnym stopniu) nawiązuje do treści i łączenie elementów matowych z błyszczącymi oraz płaskich z wypukłymi. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale też nie „trąci myszką”. Oprawa miękka – niestety, już po pierwszym przeczytaniu widać na niej zagniecenia, przełamany grzbiet i zaokrąglone rogi. Kartki? Te wykonane są z całkiem dobrej jakości papieru. Czcionka jest dobrana odpowiednio, tak aby nie męczyć zbytnio wzroku w czasie lektury. Cóż. Od strony technicznej nie ma się tu za bardzo do czego przyczepić. Chyba, że na siłę.

Treść? Proszę Państwa! Ileż tu się dzieje! Ale może od początku. Matylda to młoda kobieta, lekarz medycyny sądowej, która męskie członki widuje, ale w zasadzie tylko wśród swoich hm… „pacjentów”. Ma męża, jednak ten woli otaczać się biodrami innych kobiet niż swojej żony. Matylda postanawia więc dać zdrajcy nauczkę i zacząć się łajda… korzystać z życia. Ma jej w tym pomóc (w akcie zemsty, nie łajdaczenia) przyjaciółka Lusia i pewna paskudna „substancja”. Niestety, nim kobiety zrealizują swój plan, okazuje się, że pan mąż nie żyje. Zemsta, która miała tak pysznie smakować, nagle staje się gorzką gulą do przełknięcia. Wszystkie dowody wskazują bowiem, że zbrodnię popełniła właśnie Matylda! Tutaj dochodzimy do kolejnych postaci. Komisarz Marchewka to sąsiad Matyldy i denata. To właśnie w jego ręce trafia śledztwo w sprawie morderstwa. U jego boku stoją: Jadźka – otwarta, bezkompromisowa, szczera i skuteczna do bólu (nie tylko w przenośni) pani sierżant oraz Tyta (sami odpowiedzcie sobie skąd pseudonim) – obecnie taksówkarz, dawniej policjant z wydziału antynarkotykowego. Czy uwierzą oni słowom Matyldy, która twierdzi, że jest niewinna? Może jednak będą chcieli dowieść, że to żona zabiła męża? W końcu ma motyw, zastano ją na miejscu zbrodni, a dowody są w zasadzie niepodważalne… I co z tym wszystkim ma wspólnego owczarek imieniem Chrupek oraz pewien różowy proszek?

Przyznam, że książka nie spełniła moich oczekiwań w stu procentach. Przeczytałam ją szybko, gdyż jest napisana sprawnie, akcja jest wartka, a mięsko wylewa się prawie na każdej stronie. Jednak nie do końca odpowiadał mi humor, jakim raczy nas autorka. I tu już nawet nie chodzi o typ humoru, ale o jego częstotliwość i intensywność. Tak, czasem uśmiechnęłam się pod nosem, czasem zaśmiałam w głos, ale też umęczyłam kolejnymi próbami odgrzania tego samego dowcipu. Na plus oczywiście zaliczam intrygę. Ta jest ciekawie skonstruowana i potrafi potrzymać w napięciu. Jednak, jak zwykle, jest to tylko moja, subiektywna opinia na temat książki i możecie się z nią nie zgadzać. Tylko najpierw sięgnijcie po „Do trzech chłopów sztuka”!

Ocena: 4/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FILIA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s