Opublikowany w Pomyluna

Serce trolla – Holly Black


serce-trolla-elfy-ziemi-i-powietrza-tom-2

Wydawnictwo Jaguar wydało świetną trylogię o „Okrutnym księciu” Holly Black i najwyraźniej postanowiło wydać w nowych okładkach książki, które już są obecne na rynku wydawniczym od kilku lat i są pewnego rodzaju wstępem do historii o elfach. Pierwsza trylogia była dla mnie niesamowitą przygodą we wspaniale wykreowanym świecie. Zatem nic dziwnego w tym, że niemal rzuciłam się na inną historię z tego świata. Pod koniec ubiegłego roku miałam okazję czytać pierwszy tom trylogii o elfach ziemi i powietrza, czyli „Złą królową”. Dziś będę Wam opowiadać o „Sercu trolla”

W pierwszym tomie mogliśmy poznać szesnastoletnią Kaye, która podróżując z matką z miasta do miasta w końcu trafia do New Jersey, gdzie odkrywa świat zupełnie jej nieznany, a który jest zarazem fascynujący i przerażający. Trafia na niecny dwór do złej królowej. „Serce trolla” to już inna historia. Główną bohaterką jest siedemnastolatka, Val, która pewnego wieczoru odkrywa coś, co ją załamuje i zmusza do opuszczenia domu. Tułając się po ulicach Nowego Jorku poznaje dziwacznych, ale interesujących ludzi, którzy jak się okazuje, mają coś wspólnego z elfami, trollami i magią. Zostaje dilerką dziwnego specyfiku i tym samym wplątuje się w intrygę, której sama do końca nie rozumie.

W recenzji pierwszego tomu napisałam, że gdybym miała zacząć czytać o świecie elfów od „Złej królowej”, nie zaś od „Okrutnego księcia”, to nic bym nie zrozumiała. W tej pierwszej książce wszystko jest napisane nieco zbyt chaotycznie i gdyby kompletny laik zabrał się za tę historię, to nie zrozumiałby całej idei świata wykreowanego przez panią Black. Bo musicie wiedzieć, że „Trylogia elfów ziemi i powietrza” to pierwsze książki napisane przez autorkę, są więc nieco… niezgrabne. Nie mają jeszcze takiej magii słowa jak „Okrutny książę”. Magii w „Sercu trolla” nie ma w nadmiarze, jest jej może nieco więcej pod koniec powieści. A liczyłam, że czary czy magiczne pyłki będą wręcz wyciekać z kartek. Przeliczyłam się, niestety…

Bohaterowie są wykreowani lepiej jak w przypadku pierwszego tomu, ale ciągle im daleko do Jude i Cardana. Podejmują własne decyzje, nie zawsze zgodne z logiką, ale kto w sytuacji kompletnego rozbicia myśli racjonalnie? Prawdopodobnie nikt. Val jest nastolatką, którą jedno zdarzenie mocno doświadczyło i z własnej woli wylądowała na ulicy, na której nie czuje się tak źle. Przywykła. Mam jednak wrażenie, że zagubienie robi swoje i dziewczyna chce udowodnić samej sobie, że nie jest taką naiwną nastolatką, jednak jeszcze bardziej się w tym gmatwa, bo sama do końca nie wie, czego chce. Wiecie, każdy z bohaterów jest niby „jakiś”, ale gdyby tak określić każdego z nich jednym słowem to chyba ciężko byłoby mi to zrobić. Albo byłoby to w większości postaci słowo „narkomani”. Przykro mi, tak bym ich określiła.

Nie chcę być teraz źle zrozumiana, ale niepokojącym wydało mi się trochę to, jak bohaterowie podchodzą do magicznej substancji, nazywanej przez nich trachem. Dla śmiertelników to coś jakby narkotyk, po którym widzi się tęczę, a napotkani ludzie robią, co chcą bohaterowie. Oddają im biżuterię, pieniądze, jedzenie, ubrania, wpuszczają ich do domów. No nic tylko brać! Bohaterowie biorą sobie ten specyfik jak chcą, jakby jedli czekoladę albo wciągali batonika. Jest to mocno niepokojące, zważywszy na fakt, że tę historię mogą czytać znacznie młodsi czytelnicy ode mnie i zrozumieć tę kwestię bardzo opacznie, jak gdyby branie narkotyków było czymś fajnym, rozluźniającym i sprawiającym, że inni będą robić, co się chce.

„Serce trolla” to dobra kontynuacja. Choć nie jest to ciągłość bohaterów jak w typowych trylogiach to widać powiązanie z poprzednim tytułem i na pewno będzie widać ciągłość w ostatnim tomie. Czytało mi się tę książkę szybko, sprawnie, choć początki były trudne – ciężko było mi się w nią wczuć tak do końca, nie odczuwałam jakiegoś mocnego zaciekawienia. Z czasem i z większą ilością stron to się zmieniło i kartki same zaczęły się przewracać. Z kilometra czuć, że jest to jedna z pierwszych książek autorki, a tym samym warsztat pisarski nie jest jeszcze tak dobry, ale biorąc pod uwagę jak pani Black się rozwinęła to pozostaje mi tylko bić brawo.

Czy tę książkę polecam? Myślę, że tak. Jeśli ktoś jest ciekaw, co dzieje się na niecnym dworze, kto jest sprawcą wszystkich kłopotów Val i morderstw, to jak najbardziej może po tę historię sięgnąć. Będzie też świetnym przykładem jak można się pisarsko rozwinąć. Nie jest ona dziełem literackim, jednakże nie jest też do końca literackim potworkiem. Ja bawiłam się przy niej dobrze i na chwilę udało mi się zapomnieć o otaczającym mnie świecie, bo dostatecznie mocno wciągnął mnie elfi świat.

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu JAGUAR za egzemplarz powieści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s