Opublikowany w MariDa

Opowieść podręcznej. Powieść graficzna – Margaret Atwood, Renee Nault


Powiadają, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja poniekąd to zrobiłam, ale nie dwa, a trzy razy! Jak to możliwe? Jest książka, jest serial, a niedawno pojawiła się powieść graficzna. „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood to historia, którą zna mnóstwo osób. To opowieść o zniewoleniu kobiet. Motyw bardzo na czasie, zwłaszcza w odniesieniu do niedawnych protestów kobiet, których główna bohaterka stała się w pewien sposób symbolem. I wcale mnie to nie dziwi.

Republika Gilead to miejsce szalenie odmienne od tego, jakie znamy. Panują w nim jasno określone zasady, w których tymi silniejszymi są mężczyźni. To oni rządzą, to oni mogą sobie pozwolić na więcej i to im mnóstwo rzeczy uchodzi na sucho. Kobiety są zaś tymi uległymi, choć i tu istnieje pewna hierarchia. Najgorzej mają tytułowe Podręczne, które są pozbawiane życia jakie znamy tylko dlatego, że mogą mieć dzieci. W pewien sposób tresowane, przyodziewane w czerwień, przydzielane do konkretnych małżeństw, pełniące funkcję surogatek. Pozbawiane praw, obarczane obowiązkami oraz nakazami i zakazami. A wszystko w imię przywileju, którego rzekomo dostępują. I właśnie po tym świecie oprowadza nas Freda, główna bohaterka, Podręczna.

Książka sama w sobie była dla mnie mordęgą. Nie rozumiałam fascynacji innych czytelników. Była nudna i nieciekawa. Serial natomiast spodobał mi się okrutnie. Panujący w nim klimat przyprawiał o dreszcze i nie pozwalał się oderwać. Ale zdecydowałam się sięgnąć również po powieść graficzną, którą wydało Wydawnictwo Jaguar. Ukazanie kilku stron w ramach promocji przyciągnęło moją uwagę i dało pewnego rodzaju gwarancję, że się nie zawiodę. I tak oto dałam kolejną szansę historii, którą dobrze znałam.

Gdy tylko wydanie znalazło się w moich rękach, od razu je przekartkowałam. Być może to był błąd, ale przecież i tak dobrze znałam treść. I wiecie co? Poczułam to specyficzne uczucie, które towarzyszyło mi podczas oglądania serialu. Kreska jest ostra, kolorystyka odpowiednio zróżnicowana, ale natrafiłam na wiele stron, które wywołały we mnie niepokój. I to nie dlatego, że było na nich coś okropnego. Gdyby nadać im inną kolorystykę i umieścić w innej opowieści, byłyby zupełnie zwyczajne. Tutaj natomiast przerażały. WOW! Renée Nault zrobiła kawał dobrej roboty.

Pierwsze strony to wprowadzenie. Freda ujawnia przede wszystkim sposób, w jaki funkcjonuje jej nowy świat. I gdybym nie znała tej historii, byłabym potwornie zaciekawiona. Wydawałoby mi się to abstrakcją, a jednocześnie czymś fascynującym. Podział społeczeństwa, motywacje, stroje, panujące zasady… Dalsze strony to epizody, tworzące całość.

Jako że znałam tę historię, wydanie graficzne było dla mnie odświeżeniem, nieco inną perspektywą. Ale było też przypomnieniem, do czego może kiedyś dojść. Przestrogą. Jest to jednak niewątpliwie mocny przekaz dla każdego, kto tylko zechce się na niego otworzyć. To opowieść o uprzedmiotowieniu drugiego człowieka, do czego nigdy nie powinno dojść. To także opowieść o tęsknocie za poprzednim życiem, wegetacji, marzeniach o wolności.

Zakazuje się nam pozostawać sam na sam z Komendantami. Służymy celom rozrodczym, nie jesteśmy konkubinami, gejszami czy kurtyzanami. Jesteśmy macicami na dwóch nogach i niczym więcej: świętymi naczyniami, chodzącymi kielichami”

Historia Fredy zrobiła furorę na całym świecie i nie ma w tym nic dziwnego, bo jest przerażająca. Wersja ilustrowana podoba mi się równie mocno jak ta serialowa. Ilustracje są naprawdę dobre. Jestem pewna, że będę do nich wracać. Zwłaszcza do tych, które wywarły na mnie największe wrażenie – a jest ich mnóstwo. Jestem przekonana, że wielu będzie się wahać przez cenę okładkową, ale wydawnictwo naprawdę się postarało, oferując porządny papier, i solidnie spinając całość. I nie zapominajmy, że mamy kolorowy druk, który automatycznie podnosi wartość.

Opowieści podręcznej” Wydawnictwa Jaguar będzie jedną z moich ulubionych książek. Jedną z najwartościowszych. I to pod każdym względem. Ilustracje, przekaz emocji i przesłanie… jestem wręcz zakochana. Najlepiej sięgnąć po tę pozycję, będąc wyciszonym. Wówczas będzie smakować najlepiej. Bo to jedna z tych opowieści, w których potwory występują w ludzkiej skórze. Prawdziwa powieść grozy, która wydaje się być fantastyką. Polecam!

Ocena: 6/6

MariDa

Za komiks do recenzji dziękuję wydawnictwu JAGUAR

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s