Opublikowany w Anate

Dolores Claiborne – Stephen King


dolores-claiborneTa powieść powstała w 1993r. Bardzo się cieszę, że co jakiś czas jest ona ponownie drukowana, bo coraz więcej młodych osób ma szanse zapoznać się z twórczością króla horroru. A trzeba przyznać, że okładka ma coś w sobie i przyciąga wzrok. Kinga uwielbiam od lat. W jego powieściach zawsze znajdę coś dla siebie. Pociąga mnie ten subtelny styl autora, mocne historie, wyraziści bohaterowie i dużo, dużo momentów strachu, że włos się zjeży na głowie.

Powieści Kinga mają to do siebie, że czasem są oparte o jakieś nadnaturalne historie, a czasem są to opowieści o zwykłych ludziach i ich problemach. Tym razem, mamy okazję wysłuchać zwierzeń starszej pani. Starszej pani, która jest oskarżona o ohydne morderstwo. Ale pozwólmy, że Dolores sama nam wszystko opowie. Bo tak wygląda ta książka, (co z początku trochę mnie wkurzało), że to główna bohaterka siedzi na komisariacie i snuje opowieść o dawnych czasach, swoim życiu, i jak to się do cholery stało, że tak porządna kobieta, matka trójki dzieci jest właśnie oskarżona o morderstwo na starej arystokratce.

Dolores Claiborne to babka nie w ciemię bita. Potrafi zadbać o siebie, swoją rodzinę i dom, a w życiu lekko nie miała. Za młodu związała się z nieodpowiednim mężczyzną- pijakiem i degeneratem, za co pokutuje całe życie. Lecz, jak się dowiadujemy na samym początku, Dolores potrafi zadbać o swoje interesy i przyznaje się, że śmierć jej męża przed dwudziestoma dziewięcioma laty to wcale nie był nieszczęśliwy wypadek, ale perfekcyjnie zaplanowana zbrodnia. Tylko, że Pani Claiborne nie jest głupia i nie tylko przyznaje się do popełnionej zbrodni, ale pragnie z całego serca wyjaśnić wszystkim jakim cudem znalazła się w tym miejscu – oskarżona o śmierć swojej chlebodawczyni, Pani Very Donovan. Cofamy się razem z Dolores do czasów jej młodości, do jej pierwszych sukcesów i porażek. Pani Claiborne nie owija w bawełnę, tylko wali prosto z mostu. Opowiada jak ciężko jej było utrzymać samej rodzinę, jak trudno pracowało się u Pani Very i jak to się stało, że w dniu zaćmienia Słońca jej mąż przepadł bez wieści.

Historia rozwija się pomalutku, z rozwagą i wyczuciem. Musimy poznać Dolores, jej rodzinę – 2 synów i córkę. Jesteśmy tu po to, aby w końcu dowiedzieć się prawdy o tym co się wydarzyło na wyspie i co to ma wspólnego z siedzącą tam oskarżoną.
Dolores to wspaniała mówczyni. Potrafi omamić i oczarować słuchacza, który w pewnym momencie łapie się na tym, że tylko siedzi z rozdziawioną gębą i potakuje przy każdym słowie starszej Pani. Czy Dolores rzeczywiście jest tak szczerą i rzetelną osobą na jaką się kreuję? Czy to tylko sprytna sztuczka, żeby oddalić od siebie podejrzenia?

Warto sięgnąć po tę pozycję i dać się porwać opowieści Pani Claiborne. Ona czaruje czytelnika, bawi, umoralnia i poucza. Jej opowieści i anegdot można słuchać godzinami, a to, że za tym wszystkim czai się brutalna zbrodnia jeszcze bardziej podkręca atmosferę i zatrzymuje czytelnika w fotelu. Ja uwierzyłam Pani Dolores Claiborne, ale czy i wy jej uwierzycie? A może uznacie, że to stara oszustka, na którą nie warto tracić czasu? Polecam przekonać się samemu i wysłuchać opowieści starszej Pani, bo ma ona dużo ciekawych rzeczy do opowiedzenia.

Ocena 5+/6

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu ALBATROS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s