Opublikowany w Irrompible

Oona kontra życie – Margarita Montimore


Moja bezwarunkowa miłość do motywu podróży w czasie sprawia, że gdy tylko wątek ten pojawia się w jakiejś powieści, muszę po nią sięgnąć. Nie ma wtedy znaczenia czy książka zebrała dobre czy złe opinie, ani nawet czy jest z gatunku, który lubię, czy też nie. Dokładnie tak było z powieścią „Oona kontra życie”. Czy miło spędziłam czas na jej lekturze?

Główna bohaterka — osiemnastoletnia Oona ma udane życie, cudownego chłopaka Dale’a i nieco ekscentryczną matkę Madeleine u swojego boku. Jedyny problem, jaki ją trapi to dokonanie wyboru pomiędzy trasą koncertową wraz z zespołem, w którym gra ona i Dale, a wyjazdem na zagraniczne studia. Oona najchętniej w ogóle nie podejmowałaby decyzji i… wygląda na to, że jej życzenie się spełnia. W noc sylwestrową, kiedy to kończy dziewiętnaście lat, po wybiciu północy wszystko się zmienia. Gdy dziewczyna otwiera oczy, wcale nie jest na imprezie, w ramionach Dale’a. Znajduje się w roku 2015 – jej ciało ma pięćdziesiąt jeden lat, a umysł dziewiętnaście. Od teraz każda noc sylwestrowa będzie się kończyła tak samo. Oona będzie losowo podróżowała w czasie, każdego roku budząc się innym momencie swojego życia. Jak dziewczyna to zniesie? Czy będzie potrafiła cieszyć się drobnymi chwilami?

„Oona kontra życie” to powieść typowo wakacyjna. Jest lekka, szybko i łatwo się ją czyta, a do tego niesamowicie wciąga. Każdy rok z życia głównej bohaterki jest inny i nie ma mowy o nudzie. Nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, że jest wzruszająca, chociaż prawda jest też taka, że mnie trudno wzruszyć. Oczywiście pojawiają się w niej smutne chwile, doskwierająca Oonie samotność czy niezrozumienie sytuacji, w której się znalazła, ale przeważa to, co dobre — zauroczenie, imprezy, znajomi, rozwijanie pasji czy podróże.

Największą zaletą książki Montimore jest zdecydowanie wątek podróżowania w czasie. Jak na wstępie wspomniałam – jeden z moich ulubionych, choć w takiej formie zetknęłam się z nim prawdopodobnie po raz pierwszy. Przedstawiona historia nie byłaby niczym wyjątkowym, gdyby nie właśnie wadliwa chronologia. To ona sprawia, że książka jest tak zaskakująca — w końcu czytelnik dopiero po jakimś czasie jest w stanie połączyć ze sobą przeszłe zdarzenia w logiczną całość. A jak wypada fabuła, gdy już się ją poskleja? Dość dobrze, chociaż uważam, że autorka nie wykorzystała w pełni potencjału, jaki ma w sobie ta historia. Liczyłam na nieco więcej przeskoków w czasie, i dokładniejsze opisanie kilku z nich. Rozczarowujące było również dla mnie zakończenie, chociaż po cichu liczę na drugą część powieści, bo mam wrażenie, że zostało tu całkiem dużo do opowiedzenia.

Do powieści tego typu podchodzę z dużym dystansem. Zawsze obawiam się, że główna bohaterka będzie naiwna i głupiutka, podobnie jak sama fabuła. Oona nie jest idealna i jej zachowanie jest niekiedy niezrozumiałe, ale można zaobserwować, jak z roku na roku dojrzewa i się zmienia. Bohaterka nie irytuje czytelnika, a wzbudza z nim współczucie z powodu tego, co się jej przydarzyło. Bez problemu można wczuć się w jej sytuację. Myślę, że powieść powinna przypaść do gustu zarówno bardzo młodym dziewczynom, ale i dorosłym kobietom, bo w końcu każda z nich miała kiedyś dziewiętnaście lat, a i każda będzie miała kiedyś pięćdziesiąt jeden.

Podróżowanie w czasie to genialny wątek i mimo… upływu czasu, autorzy nadal z niego korzystają, a czytelnicy chętnie sięgają po takie powieści. Jest jednak pewien problem. Pisarze często niedostatecznie dokładnie tłumaczą na jakich zasadach działa to podróżowanie czy też niektórych spraw po prostu nie komentują. Niestety, miało to miejsce również w przypadku książki Margarity Montimore. Do teraz nie wiem co tak naprawdę się stało, że życie Oony biegło niechronologicznie, a poza tym pojawiło się kilka innych dyskusyjnych kwestii, które sprawiają, że powieść ta nieco traci w moich oczach. Oczywiście jest warta lektury, ale jeżeli ktoś lubi wszystko analizować i jest dociekliwy, z pewnością wyłapie w tej książce kilka niezgodności, co raczej niezbyt mu się spodoba.

Praktykowane przeze mnie ostatnio sięganie po książki, które nie do końca wpasowują się w mój wypracowany od lat gust czytelniczy, przebiega całkiem dobrze. „Oona kontra życia” to kolejna zaskakująco dobra pozycja. To wciągająca, rozbudowana fabuła i pozornie luźna tematyka, mająca jednak w sobie głębsze przesłanie. Nie jest to powieść idealna, ma swoje niedociągnięcia, ale to jednak z tych książek, przy której lekturze naprawdę można się świetnie bawić.

Ocena: 4,5/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu SŁOWNE (BURDA)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s