Opublikowany w MariDa

Co się skrywa między nami? – John Marrs


Ostatnimi czasy mój organizm stał się żądny takich smaczków jak kryminał czy thriller. Jakiejś zagadki, tajemnicy, śledztwa, niepokoju… wszystkiego tego, co sprawia, że serce bije szybciej. Dlatego nie zastanawiałam się zbyt wiele, gdy przeczytałam opis „Co się skrywa między nami?” Johna Marrs’a. Historia ta zdawała się spełniać moje oczekiwania, obiecując znaczące odcięcie od świata. I jeszcze ta okładka, na której widać kobiety stojące w oknach, ale tylko jako cienie.

Fabuła w zasadzie jest dość prosta: córka przetrzymuje matkę na strychu, ponieważ ma do niej ogromny żal. Wiele sekretów, niedomówień, smutku i oddania. To jedna z tych historii, o których słucha się z otwartymi ustami, ale nie chciałoby się stać jej częścią.

Mój opis jest dość skąpy, ale każde kolejne zdanie odzierałoby fabułę z najlepszych fragmentów. Bo ta historia to podchody, ale takie książkowe. Im dłużej bierzemy w nich udział, tym więcej otrzymujemy wskazówek, co znajdziemy na końcu. I na pozór jest to świetny zabieg, który daje dużo radochy. Pozornie. Autor miał dobry pomysł, by stopniowo dzielić się wiedzą z czytelnikiem, jednak robił to lekko nieporadnie. Nieco zbyt wolno i nie do końca. Bardziej krążył wokół tematu, by tylko czasem skupić się na konkrecie, po czym i tak nagle urywał temat i wracał do ogółów. Takie to było trochę irytujące. Czułam, że chodzi o grubszą sprawę, wiele się domyślałam, ale zbyt długo musiałam czekać na jakieś istotniejsze fakty. Autor już prawie miał czymś się podzielić, ale nagle się rozmyślał. Grr.

Co nie zmienia faktu, że czytało się bardzo płynnie i szybko. Niewiele było wątków pobocznych. Wszystko kręciło się wokół dwóch bohaterek: matki i córki. Naprzemienna narracja ukazywała dwie perspektywy, pozwalając wyrobić sobie zdanie na temat każdej z postaci. I tutaj pojawiało się w mojej głowie mnóstwo myśli. O ile irytowało mnie powolne odkrywanie kolejnych kart z przeszłości, tak bardzo szybko skupiłam się na osobowościach i myślach bohaterek. Wręcz nie mieściło mi się w głowie, jak każda z nich podeszła do sprawy! Stąd też moja irytacja, bo bardzo chciałam zrozumieć, na ile zachowanie każdej z nich jest uzasadnione.

I tutaj duże pole do popisu mieliby psycholodzy. Już widzę jak szkicują ogólny zarys sytuacji i czekają na opinie. Śmiem twierdzić, że większość badanych nawet by nie pomyślała, że ta cała, chora sytuacja może mieć jakieś drugie dni. Bo tacy w większości jesteśmy. Oceniamy po pozorach, nie próbując dociec prawdy. I między innymi o tym jest ta książka. Bo bycie bezdomnym wcale nie oznacza, że ktoś jest leniem do potęgi i nie chce mu się pracować, a stanie za kasą w sklepie wcale nie świadczy o tym, że ekspedientce nie chciało się uczyć i ma wykształcenie ledwie podstawowe.

Generalnie…. coś z tą książką było nie tak. Podobnie jak z bohaterkami. Nie mogę podać przykładów, bo to informacje zbyt odległe od pierwszych stron, ale tutaj ewidentnie coś poszło nie tak. W którymś momencie pewne emocje wymknęły się spod kontroli, uruchamiając istną lawinę. Trochę jak z kradzieżą – gdy dokona się pierwszej, nagle zmienia się całe życie.

Niemniej gdyby spojrzeć na całość trochę z boku, i wyobrazić sobie mieszkanie w takim domu… dziękuję, postoję. Była w tym wszystkim pewnego rodzaju przerażająca autentyczność. Jestem w stanie uwierzyć, że takie historie mają miejsce naprawdę. I ta wspomniana autentyczność sprawiała, że chciało się czytać. Tak samo jak sekrety, które wypływały dopiero z czasem.

Czy ten thriller jest wart uwagi? Tak, ale w pierwszej kolejności z uwagi na fabułę, a dopiero później treść. Dlaczego? Do połowy książki jest jakoś tak irytująco. Autor daje nadzieję na nowiutkie informacje, po czym złośliwie zmienia temat, wycofuje się. Ciekawie robi się dopiero w drugiej części, gdzie wreszcie dowiadujemy się jakichś konkretów. Historia nabiera rumieńców. A koniec… mając w pamięci początkowy opór, wyjątkowo zaskoczył. I choć mam mieszane uczucia, książka robi całkiem pozytywny bałagan w głowie.

Ocena 4,5/6

Marida

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu SŁOWNE (BURDA)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s