Opublikowany w Martycja

Pamiętnik księżniczki. Królewskie wesele (Princess diaries. Royal wedding) – Meg Cabot


Nie ma chyba serii, do której nie miałabym większego sentymentu niż „Pamiętnik księżniczki” wydawanej w latach 2001-2009 przez Amber. Później, po latach, w 2015 autorka wydała sequel do serii o dorosłej już księżniczce, która zaręczyła się i ma wkrótce wyjść za mąż. Książka przeleżała u mnie 5 lat, bo bałam się ją przeczytać. Dlaczego? Ano dlatego, że główna bohaterka dorosła, ja również, ale czy to oznacza, że książka będzie tak genialnie cudowna, jak seria?

Fabuła

 28 kwietnia, 2015 roku.

Królewski Skandal! Książę Phillipe aresztowany za jazdę po mieście 180 mph swoim nowym Ferrari (ok 288km/h)! Na szczęście nikomu nic się nie stało. Tak brzmi nagłówek gazety, którą Mia przeczytała tego dnia rano. Efekt tego taki, że księżniczka Genowi musiała zaszyć się w konsulacie (zamiast iść do ośrodka kultury, w którym pracuje z Perin), bo paparazzi by jej żyć nie dali, nie to, żeby wcześniej dawali jej żyć. No, może trochę.

Jakiś pismak w internetowej kolumnie plotkarskiej RoyalRabbleRouse ciągle wypisuje okropne rzeczy o księżniczce i całej jej rodzinie przez co Mia ma problemy z drgającą powieką, na którą nie ma niestety lekarstwa, a na dodatek przez pracę i książęce obowiązki prawie nie widuje Michaela, który również ciężko pracuje w swojej firmie nad nowoczesnymi protezami rąk.

Bahamy, 1 Maja.

W związku z tym, że Mia kończy 26 lat, jej ukochany chłopak zabiera ją na kilka dni na Bahamy, a konkretnie na małą, prawie bezludną wysepkę.

Bahamy 2 Maja.

Na jaw wychodzi, co też Michael ukrywał przed Mią. Ukrywał pierścionek zaręczynowy z diamentem stworzonym w laboratorium!

Nowy York, 4 Maja.

Powrót to rzeczywistości. Jakim cudem gazety już wiedzą o zaręczynach księżniczki?! Na pewno Grandmare miała w tym swój udział, ale skąd się o tym dowiedziała? Przecież pochwaliła się zaręczynami tylko najbliższym przyjaciółkom…

Nowy York, 5 Maja
Mia ma młodszą, przyrodnią siostrę?!

Moim zdaniem

Już od pierwszych stron, książka mnie pochłonęła. Nostalgia kopnęła mnie w brzuch i ten bezdech czułam za każdym razem przez parę chwil, gdy kontynuowałam czytanie. Oczywiście książka grzecznie czekała nie tylko na lato, ale również na wakacje, a przede wszystkim na jakiś wyjazd nad morze, bo od 10 lat mam tradycję, że nad morzem czytam książkę od Meg Cabot 😀 Tak, seria o nastoletniej księżniczce, która nagle musi chodzić na lekcje etykiety, gdyż okazuje się, iż ojciec nie będzie mógł mieć już następcy tronu, bardzo mocno wpłynęła na moją awersję do czytania. „Pamiętnik księżniczki” sprawił, że polubiłam książki i czytanie, bo wcześniej, przez lektury szkolne nie znosiłam tego procederu. Meg Cabot została moją ulubioną autorką i nawet dziś pisarka znajduje się u mnie w pierwszej piątce. Co ten sentyment potrafi zrobić z człowiekiem/czytelnikiem, prawda?

Książkę podzieliłam sobie na siedem dni pobytu. Nawet jakoś udało mi się czytać „pamiętnik” zgodnie z dniami tygodnia, więc jak była środa, to czytałam środę. Jednak pod koniec okazało się, że muszę przyśpieszyć, bo inaczej czeka mnie czytanie w dniu powrotu albo w domu, a to mi strasznie nie pasowało. Takie moje dziwactwo, niczym układanie w odpowiedni sposób kubków w szafce kuchennej, czy zjadanie niebieskich m&msów na samym końcu 😛 Książkę zabierałam na plażę i czytałam z tkliwym uśmiechem na ustach. Nie raz parsknęłam śmiechem, nie raz śmiałam się głośno, a czasem miałam łzy w oczach. Zachowanie Mii było zabawne, Michael rozbrajał swoją szczerością oraz poczuciem humoru, a Grandmare, jak to ona – potrafiła sprawić, że miało się ochotę wylać drinka na jej głowę co by się jej namalowane rzęsy rozmazały 😛

W jedenastej części pojawia się Olivia – dwunastoletnia przyrodnia siostra Mii. Dziewczynka jest inteligentna, dobrze się uczy języków obcych oraz matematyki. Uwielbia rysować i chce w przyszłości zostać ilustratorką. Niestety pozwala sobie na głowę wchodzić przybranej rodzinie oraz dzieciakom w szkole, przez co Mia chce jak najszybciej zabrać dziewczynkę do siebie, aby ta mogła dorastać z rodziną bliższą niż ciotką, wujkiem i kuzynami. Na tyle polubiłam Olivię, że już czeka u mnie na półce seria z jej przygodami, zwłaszcza że Mia pojawia się jako postać drugoplanowa 😉

W powieści wracają przyjaciółki Mii – Lana, aktualnie żona bogatego filantropa, matka niespełna rocznej córeczki, co nie przeszkadza jej być dawną, imprezową Laną, która planuje wieczór panieński dla Mii, z „penisowymi” atrakcjami xD
Lily aktualnie kończy studia prawnicze i choć nie ma jeszcze dyplomu i dopiero uczy się do końcowych egzaminów, to nie przeszkadza jej to w pisaniu umów, cyrografów i innych pism, które mają jej pomóc w osiągnięciu różnych celów 😉
Tina kończy studia medyczne. Niestety rozstała się z Borysem, gdyż otrzymała na maila zdjęcia nagiego ukochanego z nagą, obcą dziewczyną. Tina strasznie cierpi z powodu rozstania, tak samo Borys, który twierdzi, że jest niewinny, bo zdjęcia zostały sfabrykowany przez jedną z jego fanek (Borys rzucił muzykę klasyczną na rzecz zespołu rockowego).
Shameeka pracuje w marketingu dla Very Wong, dzięki czemu ma dostęp do najnowszych kolekcji sukien ślubnych.
Z kolei Perin i Ling Su zostały parą i pracują wraz z Mią w młodzieżowym domu kultury.

Na sam koniec oczywiście uroniłam łzę i nie, nie dlatego, że zakończenie było smutne czy tkliwe. Było słodkie, urocze, wręcz cukierkowe. Po prostu skończyła się pewna epoka w moim czytaniu i tyle. Tyle lat spędziłam z księżniczką Mią. Tyle lat czekałam na kontynuację, a potem jeszcze kilka lat na wzięcie książki na wakacje. Może Meg Cabot napisze jeszcze jedną powieść? Może jakąś trylogię albo serię „Pamiętnik młodej królowej”? Jestem pewna, że fani skakaliby z radości. Ja bym skakała i cieszyła się jak mała dziewczynka 😉

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to są to dosłownie drobnostki.

Po pierwsze, śmierć Pana Gianiniego – męża matki Mii. Na początku miałam z tym mały zgrzyt. No bo jak to?! Dopiero co matka protagonistki się chajtnęła, urodziła drugie dziecko, a teraz jej mąż nie żyje, bo miał zawał?! Później, oczywiście, zorientowałam się, po co autorka uśmierciła tę postać, nawet troszkę to rozumiałam, ale pomimo wszystko, niesmak pozostał.
Po drugie, ciąża Mii. Dobra, cała to otoczka była zabawna, ale sam fakt ciąży tak szybko był dla mnie kolejnym zgrzytem. Dziewczyna skończyła dopiero co 26 lat, dopiero co się zaręczyła, a teraz nagle ciąża?! Może dla kobiet, które mają w tak młodym wieku dzieci, to jest super „cute”, ale dla mnie, kobiety już po 30-tce, byłoby katastrofą zostać matką tak młodo (w ogóle zostać matką :P)
Po trzecie, brak dłuższego wpisu odnośnie przygotowań do ślubu Mii i Michaela oraz przede wszystkim o samym weselu. Było wyjaśnienie, dlaczego tak to wyglądało, ale niedosyt miałam i nadal mam przez to ogromny! Ponoć coś więcej jest w pamiętnikach Olivii, dlatego też kupiłam całą serię, a nie dla samej dziewczynki, bo spójrzmy prawdzie w oczy. Jestem za stara na czytanie o dwunastolatce i jej przygodach 😛

Ocena: 5+/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s