Opublikowany w MariDa

Wakacje wśród duchów – opracowanie zbiorowe


Odkąd pamiętam, zawsze uwielbiałam historie wywołujące dreszczyk. Ciemny las, migająca lampa, duchy, strach, przerażenie… Nie potrafiłam więc odmówić sobie antologii, która pojawiła się jakiś czas temu na rynku wydawniczym. „Wakacje wśród duchów” to grubasek, liczący sobie ponad 500 stron. Zawiera 11 historii, których autorami są: Oscar Wilde, Grant Allen, George MacDonald, Fitz James O’Brien, Arthur Quiller-Couch, William Butler Yeats, Abraham Merritt, Margaret Oliphant, Charles Dickens. Towarzystwo doborowe, a jak same historie?

Przed wszystkim to nie jest pierwsza antologia, jaką wydało Wydawnictwo Zysk i S-ka. Bardzo miło wspominam „Świąteczne tajemnice. Najlepsze świąteczne opowieści kryminalne”. Krótka forma, która świetnie się sprawdza, gdy nie ma się zbyt wiele czasu na bardziej rozbudowaną historię, a chciałoby się coś „przeżyć”. Co przeżyłam, zagłębiając się w świat duchów?

Po pierwsze, nie w każdym opowiadaniu występował duch. Po drugie, niektóre nie są straszne, a wręcz groteskowe. Ba, najbardziej zachwycił mnie opis na okładce! Cała reszta była bowiem zwyczajnie słaba. Jestem zatem rozczarowana. Spodziewałam się, że nie wszędzie będę potykać się o dusze zmarłych, jednak to, co czytałam, często wzbudzało zdumienie. Dlaczego?

Gdy ktoś decyduje się opowiedzieć historię z dreszczykiem, spodziewamy się poczuć co najmniej niepokój. A jeśli ktoś ma smykałkę do snucia historii, przez krótką chwilę można zapomnieć o bożym świecie, bo tak wielkie jest skupienie na bohaterach. Czytając, bardzo rzadko zdarzało się, bym całą swoją uwagę przenosiła na znaczenie tekstu. Poniekąd wynikało to z niewłaściwego doboru słów, który nie zapewniał tak zwanego klimatu, a poniekąd z samej opowieści, która była nijaka. W efekcie nie miałam ochoty czytać, a dla książki to najgorsza opcja. Jeśli już decydowałam się dawać jej jeszcze jedną szansę, bardzo szybko powracało rozczarowanie i ponowna niechęć.

Powodów może być kilka. Przede wszystkim czasy, w jakich żyli autorzy, co w pewien sposób rzutowało na treść. Sprawa kolejna to język, który cały czas ewoluuje. Pojawia się zatem pytanie, na ile wiernie zostały przetłumaczone opowiadania. I sprawa ostatnia, czyli decyzja Wydawnictwa, które historie zamieścić. I tutaj intuicyjnie bym się zatrzymała, gdyż do tej pory zastanawiam się, dlaczego niektóre opowieści znalazły się w antologii. Nie widzę związku ani z duchami ani ze strachem. Zadaje sobie w myślach tylko jedno pytanie: Dlaczego?

I z tym pytaniem pozostanę. Rozczarowana i nieco zmęczona. Chwile, podczas których czerpałam radość z lektury były tak rzadkie, że za pół roku wspominać będę jedynie okładkę, przypominając sobie mordęgę, z której chciałam się jak najszybciej uwolnić, ale niestety szybko się nie dało.

Ale zaznaczam, iż to tylko moja opinia i na pewno znajdą się osoby, które będą całkowicie odmiennego zdania. I żeby się o tym przekonać, wystarczy wejść na jakąkolwiek stronę internetową poświęconą książkom. Jedni się zachwycają, a inni podzielają moje zdanie.

Nie wiem, co mogłabym jeszcze napisać. Cieszę się, że mam ten zbiór za sobą, bo naprawdę dał mi w kość. Szczególnie te opowiadania, które zamiast straszyć, dziwiły. Zastanawiałam się wręcz, co siedziało w głowach autorów, kiedy je pisali. Dramat. Skończyłam, chcę zapomnieć, ale mimo wszystko polecam przekonać się osobiście!

Ocena: 1/6

MariDa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s