Opublikowany w Martycja

Zmącony spokój Pani Labiryntu – Joe Alex (Maciej Słomczyński)


Zmącony spokój pani labiryntu

Lecąc w tym roku na Kretę, oprócz komedii romantycznej wzięłam ze sobą przeciwwagę, czyli powieść detektywistyczną. Joe Alexa lubię i czytam co jakiś czas kolejne jego przygody. Pakując do walizki recenzowany tytuł, nie zwróciłam uwagi na jego opis. Dopiero będąc na plaży zorientowałam się, że akcja powieści rozgrywa się również na Krecie 😀

Fabuła
Karolinie Beacon udało się rozszyfrować tajemniczy manuskrypt, który może wywrócić do góry nogami dotychczasową wiedzę na temat starożytnych Kreteńczyków. Kobieta od razu dzieli się swoją wiedzą ze swoim chłopakiem Joe Alexem i prosi, aby udał się z nią do Instytutu Archeologii, żeby móc poznać Profesora Lee, który dziwnym trafem zaczytuje się w powieściach detektywa – amatora. Karolinie, dzięki jej charyzmie, udaje się przekonać Profesora Lee oraz kolegów po fachu do wyprawy na malutką wysepkę Keros, która należy do Krety.
Kilka tygodni później ekspedycja składająca się z Profesora Lee, Karoliny Beacon, Joe Alexa oraz państwa Gordon, panny Sanders, pana Caruther i pana Mellow dociera do Keros. Rozkładają obóz i zapoznają się z młodym latarnikiem Smytrakisem, który jest jedynym mieszkańcem wysepki.
Podczas oględzin wyspy, ekspedycja natyka się w jednej z jaskiń na zwłoki członka ich grupy. Czy popełnił samobójstwo? Czy był to wypadek? Może ktoś go zabił? A może to klątwa Pani labiryntu?

Moim zdaniem
Po raz pierwszy dziewczyna Joe Alexa jest jedną z głównych postaci. Do tej pory, była albo wspomniana, albo pojawiała się na śniadaniu/obiedzie/kolacji, ewentualnie rozmawiała z protagonistą przez telefon. Tym razem panna Karolina jest ogniwem łączącym detektywa z potencjalnymi podejrzanymi. W końcu mamy możliwość lepiej poznać tę postać i stwierdzić, czy pasuje do detektywa czy wręcz przeciwnie. Według mnie, pasuje idealnie z tymi swoimi długimi spodniami, co w Londynie w tamtych czasach jeszcze gorszyło niektóre środowiska, oraz swoim krótkimi włosami, które również dziwią co niektórych mieszkańców Anglii. Jej zaangażowanie w pracy archeologa jest podobne do zapału pracy pisarza i detektywa amatora. Największą tajemnicą panny Beacon jest jej wiek. Do tej pory protagonista nie wie, ile jego ukochana ma lat, nawet autor książki tego nie wie, ale obaj podejrzewają, że około trzydziestki 😉

Tym razem Joe Alex zabrał nas do Grecji, jak widać, nawet tam może dojść do wypadku lub morderstwa. Na miejscu bohaterów drugoplanowych, nigdy nie przebywałabym na imprezie/wakacjach/spotkaniu biznesowym czy na zakupach z detektywem, bo zawsze ktoś musi umrzeć w jego towarzystwie. Jakim cudem lecąc na małą, nieznaną wysepkę z grupką archeologów by poszukać dowodu na coś związanego z przeszłością, umiera się tak, że nikt nic nie wie i nie widzi, chyba że jest się mordercą. Dlatego właśnie, gdybym spotkała jakiegoś detektywa, to zaraz bym uciekała, bo jeszcze bym zginęła albo co gorsza, zabiła kogoś 😛 Chyba, że zabiłabym detektywa. To byłoby dopiero zaskoczenie!

Seria z Joe Alexem, to około 150 stronicowe książeczki napisane drobnym drukiem, z czcionką przypominającą tą z maszyny do pisania. Czyta się dość szybko i z zainteresowaniem. Był to, co prawda przypadkowy, ale idealny wybór powieści na wakacje na Krecie. Być może, gdybym czytała ją w domu, to aż tak by mi się nie spodobała. Czasu nie cofnę i tego nie sprawdzę, ale polecam każdemu fanowi książek detektywistycznych w starym stylu 😊

Ocena: 5/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s