Opublikowany w Fuzja

Wodne czary – mary


wodne czary maryZa czasów mojego dzieciństwa wodne malowanki wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Nie było też oczywiście aż tylu bajek dedykowanych maluchom, także moje bajkowe wspomnienia sięgają najdalej do „Gumisiów”, „Smerfów” i „Czarodziejek z księżyca”. Swoją drogą miałam kiedyś gigantyczną kolorowankę z tymi ostatnimi i byłam w niej zakochana.

Moja córka ma trzy lata, ogląda bajki, ponieważ cyfrowy świat to świat, w którym przyszło jej się urodzić i uważam, że bezpieczne wprowadzenie w te realia nie wyrządzi jej krzywdy. Starannie filtruje treści, z jakimi spotyka się na ekranie. Bajki oglądamy zazwyczaj razem, tak bym mogła jej tłumaczyć wszelkie niejasności i sytuacje wywołujące ewentualny niepokój. Wspólnie mamy ulubione tytuły m.in. „Autka z Pagórkowa”, „Gigantozaur” oraz „Bing”, czy też „CoComelon”. Wydawnictwo HarperCollins uradowało swoich czytelników i niedawno wypuściło na rynek „Wodne czary-mary” właśnie z tymi ulubionymi bohaterami, czyli Bingiem i JJ z CoComelon. Zabawa wodnymi książeczkami polega na użyciu specjalnego flamastra napełnionego wodą i „ujawnianie” za jej pomocą kolejnych obrazów. Gratkę stanowi jednak fakt, że są to obrazy mieszane, czyli na jednej stronie mamy klasyczne rysunki oraz elementy niewidoczne, które pojawiają się dopiero po kontakcie z wodą… a po wyschnięciu znowu znikają!

262949050_755287259200554_5110114146622434389_n

To, co bardzo podoba mi się w „Wodnym czary-mary” to wielofunkcyjność – te książki nie tylko umożliwiają maluchom samodzielną zabawę, równocześnie nadają się także do czytania, bo każdy obrazek opatrzony jest krótką treścią odnoszącą się do przedstawionej historyjki. Dziecko może więc korzystać z tych książeczek indywidualnie bądź razem z rodzicem – każda forma będzie doskonałym czasowypełniaczem. Przyznam, że jak na razie moja córa bawi się tymi kolorowankami sama. Wspólnie jeszcze ich nie czytałyśmy, także to przed nami, a dzięki temu będzie okazja do odkrycia ich na nowo. Cieszy mnie również to, że młodszy syn będzie miał okazję odziedziczyć te książki po córce. Jeden wydatek, a podwójna radość.

263265817_962553667671642_1933536610076565444_n

Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że książeczka „CoComelon” jest napisana w taki sposób, by zachęcać dzieci i rodziców do wspólnego śpiewania i wymyślania różnych zabaw – tak samo, jak animacja. „Wodne czary-mary” z Bingiem bardziej przypominają samą bajkę, więc gdybym miała wybierać jedną z tych dwóch, to wybrałabym pewnie „CoComelon”, gdyż jest bardziej różnorodna, ale jeśli nie musicie wybierać, to sprawcie pociechom oba tytuły, bo są fantastyczne.

Ocena: 5/6

Żaneta Fuzja Krawczugo

Za książeczki do recenzji dziękuję wydawnictwu HARPERkids

Jedna myśl na temat “Wodne czary – mary

  1. oooo jaaaciee! Fajne! W moich czasach to chyba nawet nie było wodnych malowanek. Jednakże mój ojciec jest malarzem artystą więc malowałam ile wlezie. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s