Opublikowany w Irrompible

Oszustki. Naciągaczki, fałszerki, kameleony – Tori Telfer


oszustkiOd pewnego czasu chętnie sięgam po książki opisujące prawdziwe historie zbrodniarzy czy psychopatów, ale zaczęły mnie one nieco nudzić. Rzadko która opowieść się wyróżnia. Z reguły są one do siebie dość podobne i szybko przestają fascynować i interesować. Tym razem mój wybór padł na coś podobnego, ale jednak nieco innego — na „Oszustki” — książkę opisującą losy kilkunastu kobiet, które przed laty dopuściły się przekrętów, dzięki którym zapisały się na kartach historii. Czy był to słuszny wybór?

Chciałabym napisać, że do lektury zachęcił mnie opis, pozytywne opinie, twórczość autorki czy cokolwiek innego, co ma w sobie jakąkolwiek głębię. Nie byłoby to prawdą. Wprost oczarowała mnie okładka i gdy tylko ją ujrzałam przestałam zawracać sobie głowę choćby tym, o czy tak naprawdę ta opowieść ma być. Gdybym wewnątrz znalazła książkę telefoniczną, i tak byłabym zadowolona. Na szczęście okazało się, że piękne opakowanie ma w środku równie dobrą treść.

Żeby było jasne, nie należę do miłośników książek historycznych. Oczywiście przeczytałam kilka i muszę przyznać, że były niezłe, ale nadal nie jestem fanką tego gatunku. Szybko męczy mnie zagłębianie się kto kim był oraz z jakiego rodu pochodził, jak i skutecznie zniechęcają mnie do lektury wszelkie wątki polityczne. „Oszustki” to również w pewnym stopniu książka historyczna, ale w tym przypadku uważam to za atut. Opisywane postacie to najczęściej normalne kobiety, często pochodzące z biednych rodzin. Nie są to królowe czy osoby wpływowe. Dzięki temu można utożsamiać się z ich losami, jak i bez problemu je sobie wyobrazić. Wbrew wszelkim pozorom okazało się, że nawet kilka wieków temu dopuszczano się podobnych oszustw, które mają miejsce obecnie. Brak środków komunikacji takich jak telefon czy internet w niczym nie przeszkadzały. Wyrafinowanych przekrętów dokonywano z pomocą intelektu i sprytu, a nie nowoczesnych narzędzi. Było to dla mnie pewnego rodzaju niespodzianką, ale bardzo pozytywną. Mylnie założyłam, że intrygi dawnych lat były nieciekawe i płytkie. Fakt, że opisywane historie wydarzyły się kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu jedynie dodawał smaku lekturze. W tym miejscu warto docenić skrupulatność i zaangażowanie autorki. Książka jest przepełniona przypisami. Widać, że Tori Telfer poświęciła mnóstwo czasu nie tylko na to, aby znaleźć tytułowe oszustki, o których mogłaby napisać, ale i by możliwie jak najbardziej szczegółowo opisać ich losy.

Pod względem fabularnym mogłabym przyrównać „Oszustki” do typowego zbioru opowiadań. I w tym przypadku są bardziej i mniej ciekawe historie. Moją ulubioną jest chyba ta, dotycząca cudownego naszyjnika z okładki, ale jestem w stanie wybrać jeszcze kilka, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Ze względu na szeroki zakres czasowy (historie rozpoczęły się między 1756 a 1956 rokiem) oraz różnorodność popełnianych oszustw, każdy czytelnik znajdzie w książce Tori Telfer coś, co go zainteresuje. Są w niej wszelkiego rodzaju oszustwa finansowe, wyłudzenia, ale i zabójstwa, kradzieże tożsamości, fałszywe seanse spirytystyczne i wiele innych.

Czy spędziłam miło czas przy lekturze „Oszustek” czy nie, jest to sprawa raczej drugorzędowa (ale jeśli ktoś byłby ciekaw, to tak, w większości były to miłe momenty). Zdecydowanie bardziej istotne jest dla mnie to, jak ta książka zmieniła moje postrzeganie przeszłości. Często myślimy o historii w kategoriach ważnych wydarzeń takich jak wojny, bitwy czy podpisywanie traktatów. Zapominamy, że ludzie, którzy wtedy żyli, mieli takie same problemy, pragnienia, i marzenia jak my. Książka Tori Telfer bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Może nie wszystkie historie były porywające (trudno tego wymagać od prawdziwych losów prawdziwych osób), ale były one spisane z pasją i zaangażowaniem, co bardzo doceniam. Jestem przekonana, że istnieje jeszcze sporo grono kobiet, które dopuściły się serii oszustw, i których losy mogłaby opisać Telfer. A może warto następnym razem skupić się na mężczyznach? W każdym razie, cokolwiek by to nie było, z miłą chęcią sięgnę po kolejną książkę autorki.

Ocena: 4,5/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu PORADNIA K

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s