Opublikowany w gościnne

Kanska. Miłość na wyspach owczych – Urszula Chylaszek


kanska-milosc-na-wyspach-owczych„Niezależnie od regionu jest coś, co definiuje wszystkich Farerów ponad podziałami. Słowo klucz, które otwiera drzwi do prawdziwej natury człowieka z Wysp Owczych. Kanska. Sydney Norgate podsumował ten kraj tytułem swojej książki „Kanska”, or The Land of Maybe. W krainie Być Może nic nie jest na pewno”

W taki sposób autorka Urszula Chylaszek tłumaczy znane wśród społeczności Wysp Owczych słowo widniejące na okładce jej debiutanckiej książki. Kiedy spojrzałem pierwszy raz na tę publikację, pomyślałem że będę miał do czynienia z reportażem, który niczym przewodnik będzie opisywał kulturę i historię wspomnianego archipelagu. Spodziewałem się bogatych opisów nadmorskich krajobrazów, tak charakterystycznych dla tego regionu świata. Oczekiwałem w tle krótkich historii ludzi, którzy będą opowiadać o swojej codzienności na tle niecodziennego dla przeciętnego Europejczyka klimatu wysp północy. Jednak „Miłość na Wyspach Owczych” pokazuje znacznie więcej i to w najlepszy możliwy sposób, gdyż odczucia, jakie towarzyszą mi po skonsumowaniu tego tytułu w konfrontacji z faktem, iż jest to pierwsza książka pani Urszuli, pozostawiają mnie z twierdzeniem, że jest to naprawdę świetny reportaż. Reportaż pokazujący problemy współczesnej kultury w małej, wręcz hermetycznej społeczności liczącej niespełna 60 tysięcy osób.

Fundamentem o jaki oparła się pani Chylaszek są osobne oraz wspólne przeżycia Laili i Evy, kobiet, które nie jedno przeżyły, a ich losy splotły się mimo wielu ograniczeń, na jakie niegdyś i czasem dziś może napotkać otwarta osoba stykająca się z Farerską kulturą. Ta z kolei była i w pewnym stopniu wciąż jest zindoktrynowana, to przez wspólnoty kościelne, które czasem za bardzo chcą ingerować w życie prywatne mieszkańców archipelagu, zaś z innej strony przez samych mieszkańców, którzy żyją w swych wyobrażeniach o tym jak powinno wyglądać prawilne życie każdego człowieka. Tutaj właśnie autorka na tle opowiadań swoich głównych bohaterek przybliża nas do historii Wysp Owczych, która jak na tak mały skrawek lądu jest bardzo obszerna, a lata przemian społecznych, gospodarczych, politycznych i kulturowych stworzyły do dnia dzisiejszego unikatowy świat, który nie znajdziemy nigdzie indziej na kuli ziemskiej.

Dla mnie na szczególne uznanie zasługuje umiejętne wplatanie w całą historię opisywanego archipelagu ciekawostek historycznych, których zdecydowanie tutaj nie brakuje. Już od pierwszych stron otrzymujemy intrygującą informację z przeszłości o pochodzeniu współczesnej ludności Wysp Owczych. W dalszej części stopniowo dowiadujemy się coraz więcej. Zaczynając od wzmianek o zasiedlającej niegdyś tamtejsze rejony kulturze wikingów, po zapoznanie czytelnika z życiem towarzyskim i miłosnym farerskich nastolatków. Nie mniej intrygujące są wydarzenia z okresu drugiej wojny światowej, kiedy to na wyspach stacjonowały wojska Wielkiej Brytanii, co nie wpłynęło obojętnie na wzrost populacji Farerskiej. Generalnie takich smaczków informacyjnych jest naprawdę dużo. Mnie osobiście utkwiła wzmianka, jak to niegdyś dzierganiem swetrów zajmowali się wyłącznie mężczyźni.

Oczywiście najistotniejszy jest główny nurt, którym podąża autorka w swojej książce. A przyznać trzeba, że są to tematy dobrze znane nam Polakom. Jak pisałem wcześniej społeczeństwo Wysp Owczych było i w dalszym ciągu pozostaje w pewnym stopniu zindoktrynowane przez różne kościoły wyznaniowe. Zaś nad kontrolą trybu codziennego życia czuwają nierzadko sąsiedzi, którzy bacznie obserwują co się dzieje, gdzie i kto, co z kim robi. Autorka oczywiście opisuje, że za tego typu zachowania ma wpływ między innymi dość duża hermetyczność społeczeństwa. Jednakże wraz z przemierzaniem kolejnych stron reportażu i śledząc opowiadania bohaterów pani Urszuli, którzy gościli ją podczas pobytu na wyspach, dowiadujemy się jak stopniowo zmieniała się mentalność społeczeństwa. Jak ewoluowało podejście do tematów niegdyś tak zawstydzanych przez pastorów, jak szeroko pojęte współżycie, homoseksualizm czy pedofilia. Dowiemy się także jak lokalne ugrupowania, czy nawet pojedyncze osoby walczyły o zmianę w świadomości farerskiego społeczeństwa i jakie efekty w latach dwudziestych XXI wieku przyniosły.

Poruszając jeszcze krótko kwestie ogólnego odbioru książki „Kanska, Miłość na Wyspach Owczych”. Jest to naprawdę dobrze napisany reportaż. Przyznam, iż bardzo przypominał mi on reportaże z lat 90, które w moim odczuciu miały świetną konstrukcję i potrafiły naprawdę zaciekawić. Wszystkie podawane informacje gładko się zazębiają, tworząc spójną opowieść o tej dość odosobnionej krainie, jaką jest archipelag Wysp Owczych. I mimo, że jestem świadom, jak ogromnym wsparciem w tworzeniu tej publikacji została obdarowana autorka, to muszę oddać pani Urszuli szeroki ukłon. Czapki z głów! Mam ogromną nadzieję, że pani Chylaszek będzie kontynuować swoją przygodę jako reporterka tworząca jak najwięcej przynajmniej tak dobrych i intrygujących reportaży.

Ocena: 5/6

KAIL

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu POZNAŃSKIE

Jedna myśl na temat “Kanska. Miłość na wyspach owczych – Urszula Chylaszek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s