Opublikowany w Laures

Budowniczowie pierścienia – Larry Niven


budowniczowie-pierscienia-pierscien-tom-2Minęło na tyle dużo czasu, że zapomniałam o ogromnym uniwersum Pierścienia. Przygody tam przeżyte zmieniły się we wspomnienia, stopniowo blaknąc w wyniku moich podróży po innych światach. Jednak pewnego dnia niczym Teela Brown otworzyłam przeglądarkę o odpowiedniej godzinie i odpowiednim czasie, by moje oczy ujrzały okładkę ze znajomym elementem w tle, a tytuł tylko potwierdził, że to się dzieje naprawdę. Zapowiadała się kolejna przygoda, tym razem aby odkryć kim są „Budowniczowie pierścienia”

Od powrotu na Ziemię, po odkryciu Pierścienia minęło około dwadzieścia lat. Dowiadujemy się, że ludzie wymyślili kolejny wynalazek uprzyjemniający im życie, jednakże niebezpiecznie uzależniający – elektrodę, która za pomocą prądu daje użytkownikowi czystą przyjemność. Na dodatek bez skutków ubocznych, no chyba że liczyć narastającą obojętność względem świata, stopniowe nie przyjmowanie pokarmów i zaniedbanie, wynikające z pogrążania się coraz bardziej w przyjemności. Pewnie domyślacie się, kto z bohaterów pierwszej części postanowił z niej korzystać oddzielając się od rzeczywistości – oczywiście Louis Wu. Mężczyzna od dziewiętnastu lat ukrywa się na małej, oddalonej planecie w wynajętym mieszkaniu, rezygnując z wszystkich działań i upodobań, które go określają, większość czasu spędzając w połączeniu z Elektrodą. Jednak jego spokojny żywot, zostaje brutalnie przerwany przez dwoje obcych ludzi, którzy napadają go w jego domu. Niestety nieznajomi, widząc w swoim celu bezmózgiego uzależnionego, szybko przekonają się o swoim błędzie i wyruszą w swoją ostatnią podróż. Z kolei Louis w tym momencie zaczyna kolejną.
Nie mogąc rozwikłać, kim byli napastnicy oraz kto ich przysłał, bohater podejrzewa jedną z organizacji: POMIR, przed którą ukrywa się od lat. Wu postanawia jak najszybciej ewakuować się z planety i zaczyna przygotowania. Ostrożnie przemykając uliczkami miasta, dostrzega Kzina jakich wyjątkowo pełno w tym zakątku wszechświata. Jednak ten jest o wiele bardziej charakterystyczny, liczne białe plamy i blizny od razu przywodzą mu na myśl Mówiącego-do-Zwierząt. Jeszcze bardziej zaniepokojony Louis zdwoił wysiłki, by jak najszybciej uciec. Nie będzie jednak zaskoczeniem, że jak na uzależnionego przystało, postanowił wcześniej odrobinę się zrelaksować i nabrać pewności siebie z pomocą jakże kojącego prądu. Tym sposobem dość szybko przekonuje się, kto tak naprawdę na niego poluje –- lalecznik Piersona, ale tym razem zdecydowanie mniej uprzejmy od poprzedniego.

Budząc się z ogłuszenia, Louis zauważa, że jest uwięziony na pokładzie statku, a obok niego leży były kotowaty towarzysz Chmeee. Porywacz zwraca się do nich pięknym kobiecym głosem i wyjaśnia sytuację. Po dołączeniu czwartek członka załogi, wszyscy razem wyruszą z powrotem na Pierścień. Celem lalecznika, określanego jako Najlepiej Ukryty jest zdobycie nadzwyczajnej technologii, żeby zszokować i zaskoczyć swoich pobratymców. Problem w tym, że technologia jakiej poszukuje, jest tą samą o jakiej teoretyzował Wuu na poprzedniej wyprawie, a która w rzeczywistości prawdopodobnie nie istnieje. Zamknięci w potrzasku i bez drogi odwrotu nasi bohaterowie wyruszają, opracowując plan przejęcia statku. Po dotarciu do celu podróży, pojawia się kolejny problem. Z Pierścieniem dzieje się ewidentnie coś niedobrego. Badania i obliczenia wskazują, że za niedługi czas cała konstrukcja zniszczy sama siebie. Czy uda się powstrzymać ten proces i naprawić niezwykle skomplikowaną maszynerię oraz poznać prawdziwych twórców Pierścienia? Może to być niestety o wiele trudniejsze, ponieważ każdy z bohaterów ma zupełnie inne priorytety i cele. Czy Louis powstrzyma Chmeee przed zemstą na laleczniku, która bezpowrotnie zabierze im możliwość ucieczki z rozpadającego się Świata. Pytań jest jeszcze więcej, a tylko jedna książka, by na nie odpowiedzieć.

Czytając drugą część obudziły się we mnie sentymenty i wspomnienia wielkiego Pierścienia który, zrobił na mnie równie ogromne wrażenie. Byłam ciekawa losów wszystkich bohaterów i tego czy uda im się sprostać kolejnym wyzwaniom. Książka ta różniła się dla mnie od pierwszej i to raczej na minus. Wszystko wydawało mi się posklejane nieporadnie z niedokładnie oszlifowanych elementów. Samo połączenie zakończenia pierwszego tomu i początku drugiego średnio mi przypadło do gustu. Pozostała natomiast ta sama energia i akcja napędzająca czytelnika do zagłębiania się w lekturę i niecierpliwego wyczekiwania co znajdzie na następnej stronie. Podobnie w wypadku bohaterów moja ocena spadła, ponieważ praktycznie żaden nie wzbudzał jakiejś większej sympatii. Podobały mi się interakcje między nimi, szczególnie Chmeee i Louisa, czy dialogi z lalecznikiem, jednak brakowało mi czegoś co by mnie do nich przywiązało i sprawiało, że zależy mi na nich. O wiele bardziej moja uwaga i uczucia skupiły się na samym Pierścieniu. Przez cały czas trzymałam kciuki, by udało się go ocalić. Pojawiały się również nowe postacie drugoplanowe, ale nie zapamiętałam ani jednego imienia, cech czy co takiego wnosiły do historii. Bardzo dobry za to okazał się powrót jednej z osób z pierwotnej historii, szkoda że dopiero w końcowej części i na tak krótko.

Czytając drugi tom, nie miałam już odczuć, że są jakiekolwiek błędy logiczne czy stylistyczne. Przez strony przemykałam gładko niczym łyżwiarz na lodowisku. Nie mogąc się oderwać od lektury. Sam świat powtórnie zdobył moje serce, szczególnie kolejne ciekawe rasy, które miały swoje role w historii. Bardzo polubiłam koncepcję ghuli w tym uniwersum i teorię, że to one rządzą światem. Przeszkadzał mi natomiast notorycznie pojawiający się motyw „rishathry”, na którym zostały oparte prawa i współpraca między gatunkami. Dużym plusem jest rozwinięcie koncepcji Pierścienia, dochodzenia dlaczego i przez kogo powstał, oraz poznanie mapy i lepsze zobrazowanie sobie wydarzeń. Dało się odczuć, że faktycznie jest to samodzielnie żyjący świat, czy może nawet mini wszechświat. Wydarzenia i działania mają swoje konsekwencje. Im bliżej zakończenia, tym większe napięcie się pojawiało. Sama zaś zawiła oś fabularna zaczęta w pierwszym tomie ponownie daje o sobie znać i jest głównym torem zakończenia. Przewrotny, intrygujący, dający do myślenia i zarazem smutny finał jest pięknym ukoronowaniem tej części historii.

Mimo paru moich utyskiwań, fanom serii i science fiction bardzo polecam „Budowniczych Pierścienia” bowiem rozszerzają wiedzę i sam świat tajemniczej konstrukcji. Wyciągając średnią plusów i minusów nadal jest to dla mnie dobra pozycja i nie mogę się doczekać przygody z kolejnymi dwoma. I jak wspominałam w pierwszej recenzji liczyłam, że kolejne tomy będą w tym samym stylu i się doczekałam 😉

Ocena: 4-/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZYSK i S-ka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s