Opublikowany w Irrompible

To jeszcze nie koniec – Egan Huges


to-jeszcze-nie-koniecUwielbiam thrillery wydawnictwa Albatros. Zawsze niesamowicie wciągają i szokują zakończeniem. Już po samej okładce „To jeszcze nie koniec” wiedziałam, że mam do czynienia z kolejną książką z serii. Czy jest równie dobra co uwielbiane przeze mnie powieści B. A. Paris czy C. L. Taylor?

Mia zostaje rozkochana i oszukana. Okazuje się, że przystojny, zamożny Rob, który pragnął jak najszybciej ją poślubić wcale nie jest tym, za kogo się podaje. Już parę dni po ślubie staje się inną osobą, a życie kobiety zamienia się w piekło. Mii w końcu udaje się uwolnić od męża, rozpocząć nowe życie i ponownie się zakochać. Niedługo potem policja puka do jej drzwi. Okazało się, że Rob został zamordowany. Podejrzaną staje się jego druga żona, Rachel, ale i do Mii policja ma parę pytań. Kto jest winny śmierci mężczyzny? Co ukrywa Mia?

Powieść Egan Hughes jest niezła, choć wiele brakuje jej do ideału. Jest podzielona na dwa plany czasowe i co ciekawe, to ten „mniej thrillerowy” zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Kto wie, być może autorka lepiej odnalazłaby się w innym gatunku? Wspomniana część opowiada o życiu głównej bohaterki od momentu poznania Roba, a zatem ma bardziej charakter obyczajowy, czy wręcz obyczajowo-romantyczny. Jest tam jakaś fabuła, akcja, coś się dzieje. Naprawdę miło się to czyta. Teraźniejszość to natomiast opowieść, która rozpoczyna się wizytą policjantów w domu Mii. Następnie kobieta spotyka się kilkukrotnie z Rachel, zastanawia się na jakim etapie jest śledztwo i kto tak naprawdę zabił Roba. Uważam, że są to akurat nudniejsze momenty powieści. Od dobrego thrillera oczekuję jednak, aby było na odwrót, aby to poszukiwanie sprawcy było bardziej emocjonujące niż tło fabularne.

W książkach tego typu kluczowe znaczenie ma dla mnie zakończenie. Czasami ostatnie zdanie potrafi całkowicie zmienić moją opinię na temat przeczytanej właśnie powieści — na plus bądź na minus. W „To jeszcze nie koniec” nie ma zbyt wielu możliwości jeśli chodzi o sprawcę. Uważam, że przy fabule zbudowanej w ten sposób bez problemu można by dodać kilka postaci, które również zostały oszukane przez Roba i mogłyby pragnąć jego śmierci. Wtedy powieść stałaby się zdecydowanie ciekawsza. Zawężenie grona podejrzanych to tak małej grupy osób sprawiło, że autorka musiała coś zrobić, aby zakończenie nadal było atrakcyjne. Opcją, którą wybrała było najprościej to ujmując przekombinowanie, co akurat nie do końca mi odpowiada.

Warto zaznaczyć, że „To jeszcze nie koniec” jest debiutancką powieścią Hughes, co też dało się dostrzec na jej kartach. Bohaterowie nie budzą sympatii i nie zapadają w pamięć. Zabrakło także charakterystycznej dla thrillera atmosfery napięcia i wyczekiwania. Koniec końców powiedziałabym, że książka Hughes to bardziej powieść obyczajowa z elementami thrillera niż na odwrót. Jeżeli chce dalej tworzyć thrillery, musi się jeszcze sporo nauczyć.

Powieść Egan Hughes może rozczarować prawdziwego fana gatunku i tym osobom raczej bym ją odradzała. Na rynku jest mnóstwo innych, zdecydowanie bardziej pasjonujących thrillerów posiadających lepiej przemyślane zakończenie — takich jak choćby książki wspomnianych we wstępie autorek. Uważam jednak, że jeżeli ktoś tak jak sama autorka chciałby rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem, nie znajdzie nic lepszego. „To jeszcze nie koniec” to mimo wszystko dość lekka książka, taki pół-thriller. Dlatego też powinna spodobać się osobom, które kusi zapoznać się z literaturą sensacyjną, lecz na codzień sięgają po nieco lżejsze tytuły.

Ocena: 3,5/6

Patrycja „Irrompible” Ratajczak

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ALBATROS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s