Opublikowany w Vladerik

Smutna historia braci Grossbart – Jesse Bullington

Czego trzeba, żeby się utożsamić z bohaterami książki? Wiadomo, postać musi być inteligentna, przystojna/piękna, silna, musi mieć cięty język i w ogóle być przynajmniej tak niesamowita jak czytelnik. Ba, musi być nawet lepsza, aby rzeczony czytelnik mógł powiedzieć: „Tak, ten super heros/super modelka/super coś-tam jest prawie, ale to prawie tak wspaniały/a jak ja” (prawie – nie do końca, ale przecież nikt nie jest tak wspaniały jak ja). Co, nie macie tak? No nieważne. W każdym razie, co począć z książką, której głównymi bohaterami są dwa buraki ze skłonnościami do wyrządzania krzywdy, nieco ograniczoną inteligencją oraz przeświadczeniem, że są lepsi od samego boga? Co tam boga, najpewniej lepsi nawet od czytelnika, gdyby tylko spytać ich o zdanie. Czytaj dalej „Smutna historia braci Grossbart – Jesse Bullington”

Opublikowany w Vladerik

Czarnoksiężnik: Władca Wilków – Juraj Cervenak

Uroboros, wąż, który gryzie własny ogon, symbol zamkniętego cyklu wszelkiego stworzenia. Valhalla, mityczny raj wikingów, w którym koksy z młotami w jednym ręku, a rogiem pełnym miodu w drugim biesiadują i zasadniczo zachowują się obscenicznie, acz honorowo. To wszystko oraz wiele więcej nie ma najmniejszego związku z książką Juraja Červenáka. Całe szczęście, bo przejadło się, kuna, to rumakowanie po mroźnych krainach i ślinienie się na Ragnarok.  Czytaj dalej „Czarnoksiężnik: Władca Wilków – Juraj Cervenak”

Opublikowany w Vladerik

Dallas 63 – Stephen King

Pierwsze zdanie recenzji jest bardzo ważne. Szczególnie w przypadku długich recenzji (a ta pewnie taka będzie). Trzeba zachęcić i zaintrygować. Ale też bez przesady, bo łatwo można przedobrzyć i zdradzić za dużo na samym początku. Należy umiejętnie dobierać słowa, by zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika. Trzeba być jak Tommy Lee John w Ściganym. No dobra, jak złocisty motyl na tle szarego nieba. Absolutnie nie należy zaczynać na ten przykład tak: „Dallas ’63 to świetna książka. Być może jedna z najlepszych wariacji na temat podróży w czasie i zdecydowanie najlepsza jaką czytałem.” Tak się nie robi i już. Czytaj dalej „Dallas 63 – Stephen King”

Opublikowany w Vladerik

Inne Okręty – Romuald Pawlak

Jakoś nie złożyło mi się czytać książek opartych na alternatywnej wizji przeszłości, to też „Inne okręty” Romualda Pawlaka przyjąłem z niekłamaną ciekawością. Już sama kolonizacja Ameryki, widziana oczyma historyków, jest dość fascynująca. Wieść gminna bowiem niesie (a podręczniki od historii wtórują), że niejaki Pizarro w obstawie niespełna dwustu ludzi praktycznie bez oporu podbił państwo Inków. Głównie dlatego, że Inkom zasiadający na koniach Europejczycy uzbrojeni w pancerze i broń palną jawili się jako bogowie, tudzież ich nieco wkurzeni wysłannicy. Czytaj dalej „Inne Okręty – Romuald Pawlak”

Opublikowany w Vladerik

Zwiastun Burzy – Bernard Cornwell

Pierwszy tom sagi, „Ostatnie królestwo”, był przyjemnym kawałkiem tekstu i chociaż osobiście nie znalazłem w nim powodów do nadmiernego piania z zachwytu, z przyjemnością śledziłem losy Uhtreda, co to Duńczykiem został, a potem się rozmyślił. „Zwiastun Burzy”, czyli bezpośrednie rozwinięcie historii woja o zmiennym spojrzeniu na swoją przynależność, konsekwentnie brnie w kierunku ściśle określonym przez poprzedniczkę. Tym sposobem czytelnik ponownie trafia w środek wojennego zgiełku na froncie angielsko-duńskim, gdzie szala zwycięstwa przechyla się chętnie, a często i zazwyczaj nieprzewidywalnie. Czytaj dalej „Zwiastun Burzy – Bernard Cornwell”

Opublikowany w Vladerik

Pod kopułą – Stephen King

New York Times określił „Pod kopułą” mianem jednej z najlepszych powieści 2009 roku. Recenzenci wszelakiej maści rozpływali się nad nią i zachwalali, a co poniektórzy zgodnie i z radością zakrzyknęli, że King wraca do formy. Nie zauważyłem, co prawda,  żeby rzeczona forma gdzieś się zapodziała, ale niech im tam będzie. Fakt pozostaje faktem, historii miasteczka pod kloszem towarzyszyła intensywna kampania reklamowa i spore zainteresowanie ze strony czytelników. Gdybym miał użyć „trendi” zapożyczenia (które wszelako przestało być już „dżezi”, że o „flaszi” nie wspomnę), powiedziałbym, że mamy do czynienia z hype’owaniem. Ja jednak nie pretenduję nawet do miana ‚kul’, to też ograniczmy się do stwierdzenia, że książka obudziła falę entuzjazmu, na który nie do końca zasługuje. Czytaj dalej „Pod kopułą – Stephen King”

Opublikowany w Vladerik

Ostatnie Królestwo – Bernard Cornwell

Wikingowie to bardzo wdzięczny temat. W zasadzie tak wdzięczny, że do bólu eksploatowany na wszelkich możliwych płaszczyznach. Umówmy się, tak jak każde dziecko potrafi bezbłędnie zidentyfikować wszystkie teletubisie z imienia, tak każdy czytelnik zapytany o wizerunek wikinga bez namysłu odpowie, że to taki przerośnięty pan w rogatym hełmie, paradujący z absurdalnie wielkim toporem. Rzeczony pan, nota bene, trudni się wojaczką wszelaką, to też z imieniem Thora na ustach, a smoczym statkiem pod obłoconymi buciorami napada, pali, gwałci i morduje. Tyla. Z faktami się nie dyskutuje. Czytaj dalej „Ostatnie Królestwo – Bernard Cornwell”

Opublikowany w Vladerik

Excalibur – Bernard Cornwell

To już trzeci tom trylogii arturiańskiej. Ostatni. Zawsze mam obawy co do ostatniego tomu, a w wypadku „Excalibura” miałem ich jeszcze więcej. Ile to już razy autorzy prowadzili nas przez fabułę, rozwijali wątki, budowali atmosferę i napięcie tylko po to, by wszystko zepsuć na ostatnich stronach. Jestem wybredny. Tak już mam. Mierzi mnie, gdy autor przyzwyczaja się do swoich bohaterów tak bardzo, że nie jest w stanie się z nimi rozstać. Denerwuje mnie ogromnie, gdy wszystko jest podane na tacy, jak gdyby czytelnik sam nie potrafił dojść do określonych wniosków. Kończyć trzeba umieć. Taka prawda. Czytaj dalej „Excalibur – Bernard Cornwell”

Opublikowany w Vladerik

Nieprzyjaciel Boga – Bernard Cornwell

Ledwie skończyłem się ślinić nad „Zimowym monarchą”, a w moje wredne rączki wpadł drugi tom trylogii arturiańskiej. Od razu wiedziałem, że nie będzie lekko. Po pierwsze gruczoły ślinowe zaczęły pracować, a po drugie przygoda z poprzednią częścią nauczyła mnie, że w tym konkretnym przypadku nie ma mowy o półśrodkach ze strony czytelnika. Czytanie z doskoku odpada. Dawkowanie sobie przyjemności na przestrzeni tygodnia, dwóch odpada. Na dobrą sprawę spanie też odpada, bo jest to niewątpliwie jedna z tych powieści, przy której pojawia się jakiś niezwykły imperatyw nakazujący siedzieć i czytać. Tak też posłusznie usiadłem i przeczytałem. W jakieś półtora dnia. Czytaj dalej „Nieprzyjaciel Boga – Bernard Cornwell”

Opublikowany w Vladerik

Zimowy Monarcha – Bernard Cornwell

Trylogia otwarta przez “Zimowego monarchę” odniosła całkiem znaczny sukces i jak wszystko co powszechnie chwalone, zbudziła we mnie pewne obawy i niechęć. Sceptyczne bydle ze mnie, tak już mam. Jakby tego było mało, opowieść tyczy się kotleta odgrzewanego do obrzydzenia, czyli mitów arturiańskich. Trudno mi sobie wyobrazić gorszą pozycję, z której mógłbym rozpatrywać dany tytuł. No, może gdyby na okładce widniało „Duchowy następca trylogii Zmierzchu”, ale w takim układzie po prostu bym po nią nie sięgnął. A jednak, mimo wszelkich przeciwności, ogólnej awersji oraz mojego nieuleczalnego zacietrzewienia na postępującą eksploatacje tych samych motywów, książka mnie porwała. Jak takie tu serwują kotlety, to ja się piszę na dokładkę. Czytaj dalej „Zimowy Monarcha – Bernard Cornwell”