Tag Archives: Znak emotikon

Nowe przygody Bolka i Lolka – Praca zbiorowa

nowe-przygody-bolka-i-lolka-b-iext3874669Dwóch rozbrykanych braci zna chyba każdy, nie ważne czy duży, czy mały. Ba, nasi rodzice sami śledzili ich przygody. Chodzi oczywiście o Bolka i Lolka, bohaterów znanych z telewizji, kochanych przez wszystkie pokolenia. Lata mijają, a ich fenomen nie przemija. Wręcz przeciwnie, przeżywają drugą młodość nie tylko za sprawą telewizji, ale również wydawnictwa Znak Emotikon. Czytaj dalej


Pan Potwór – Dan Wells

Czekam sobie na pana potwora, a ten nie przychodzi. No to czekam dalej. Czekam i czekam, i czekam, i czekam, a ten nie przychodzi! Wkurzam się, więc sięgam po inna książkę. Oczywiście wredny pan potwór przychodzi, kiedy właśnie zaczynałam czytać powieść fantasy. Ech… no dobra. Odkładam fantastykę na stolik i rozsiadam się z drugą częścią „Nie jestem seryjnym mordercą”. Wiem, że mogłam zostawić powieść Dana Wellsa na później, ale prawda jest taka, że socjopata w tamtym momencie, bardziej mnie pociągał 😉 Czytaj dalej


Nie jestem seryjnym mordercą – Dan Wells

Dostałam tę książkę bez zapowiedzi. Po prostu pewnego dnia, znalazła się ona w mojej skrzynce. Już ją chciałam komuś wcisnąć (tak wiem, jestem wredna i leniwa, możecie mnie zaskarżyć), kiedy przypomniałam sobie, że to chyba jakiś thriller albo kryminał. Zajrzałam na odpowiednią stronę internetową i przeczytałam, że tytuł ten jest dla fanów „Dextera”. Oj nieładnie, nieładnie. Czy wydawnictwo nie strzeliło sobie w stopę tym określeniem? Jestem wielką fanką „Nocnego Mściciela” i laboranta analizy krwi w jednym, więc z wielkim sceptycyzmem (oraz przemożną ochotą na zjechanie książki w niniejszej recenzji) zasiadłam do lektury… Czytaj dalej


Z ciemnością jej do twarzy – Kelly Keaton

Szczerze mówiąc, na początku mnie ta książka nie zainteresowała, ale moja blogowa koleżanka mnie do niej namówiła tekstami typu „Przecież lubisz urban fantasy; to nie jest kolejny paranormal romance; czytałaś chociaż zapowiedź?”. W końcu uległam namowom i już po kilku dniach z białej koperty wyjrzała przepiękna fioletowa okładka z tajemniczą dziewczyną o zielonych oczach. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła oryginalnego wydania w sieci i zdziwiłam się, że okładka ta różni się od naszej i to bardzo. Tak jakby to były dwa różne tytuły. No, ale obie są naprawdę piękne, więc się tym nie przejęłam. Czytaj dalej