Otchłań: W potrzasku – Aleksander Gordon Smith


Najgorsze co może być w promowaniu jakiegoś tytułu, to porównywanie go do już wydanego bestsellera. Działa to na mnie przeważnie jak przysłowiowa „płachta na byka” zdecydowanie zniechęcając do sięgnięcia po nowość, szczególnie jeśli tytuł, do którego jest porównywany, nie przypadł mi do gustu.
Tutaj natomiast, „Otchłań: W potrzasku” porównano do telewizyjnego hitu serialowego Prison Break, który muszę przyznać swego czasu oglądałam z zapartym tchem. Ale nie jest to jedyny powód, dla którego zdecydowałam się sięgnąć po twórczość Aleksandra Gordona Smitha. Drugim był zdecydowanie niesamowita okładka! Nie dość, że jest wprost przerażająca, to na dodatek naprawdę przyciąga wzrok. Przeszłam koło niej kilkanaście razy w księgarni, i to właśnie ona działała na mnie jak magnes. Tak wiem, nie ocenia się książki po okładce, bo można się bardzo rozczarować. Czy w tym przypadku też tak było?

Siedemnastoletni Alex nigdy by nie przypuszczał, że kradzież w jednym z domów skończy się pobytem w najcięższym młodzieżowym więzieniu świata – Otchłani. Kiedy Alex zostaje wrobiony w morderstwo kumpla, już nic nie jest w stanie go uratować. Po zaostrzeniu przepisów dotyczących młodzieżowych przestępców, zostaje skazany na dożywocie w podziemnym więzieniu, istnym piekle dla młodych recydywistów. To, co tam zastanie, przerośnie wszystkie jego wizje koszmaru na jawie. Okrutni strażnicy, bestie z piekła rodem, zmutowane postacie snujące się nocami i wywlekające z cel skazańców, którzy już więcej nie wracają.
Ale nawet i w tym miejscu jest miejsce na odrobinę zaufania i przyjaźni. Alex wraz z trójką poznanych w więzieniu chłopaków, postanawia zorganizować ucieczkę. Podobno ostatnia osoba, która spróbowała najpierw oszalała, a później zginęła. Więc, czy jest to możliwe? Czy Alexowi uda się wydostać z Otchłani? Co tak naprawdę dzieje się w tym przerażającym miejscu?

Książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewałam się w powieści dla młodzieży tyle okrucieństwa, krwi, czy naprawdę drastycznych scen. Książka trzyma w pełnym napięciu od pierwszych aż do ostatnich stron.
Nie da się tego uniknąć, zwłaszcza jak czyta się o katowanych jedenastolatkach (tak, nawet dzieci trafiają do Otchłani), samobójcach czy rozdzieranych na strzępy dzieciakach, które „rzucono” na pożarcie zmutowanym psom.
Nie wiem, czy sama wytrzymałabym w tym świecie i przystosowała się do jego reguł. Alex, który zapewne zawsze uważał się za niezłego chojraka, w tym miejscu dosłownie wymięka.
Ma wybór – przystosowanie się do tego miejsca i życie w ciągłym strachu, albo próba ucieczki (którą można wręcz porównać do samobójstwa). Imponuje mi siła bohaterów, którzy mimo tragicznej sytuacji, potrafią znaleźć w towarzyszach oparcie i liczyć na ich pomoc.

Jestem pod ogromnym wrażeniem rzeczywistości, wykreowanej przez G. A. Smitha. Stworzył świat przerażający, który momentami wydawał się tak realny, że miałam wręcz gęsią skórkę. Tutaj wszystko jest czarne, mało kiedy w tej powieści znaleźć można jakiś promyk nadziei, nawet w chwilach skrajnej euforii, coś się nagle psuje, bohaterowie zostają nagle zdeptani jak robaki. Nawet sam styl pisania, jest świetny. Nie mamy tutaj nic wysublimowanego, zamiast tego jest prosty język, który trafi do każdego. Wydaje mi się, że bez sensu w taka fabułę wtrącać jakieś językowe urozmaicenia czy udziwnienia zwłaszcza, że bohaterowie są nastolatkami. Szczególnie, że wszystko poznajemy z perspektywy Alexa, co jeszcze bardziej przybliża uczucia, które buzują w chłopaku od momentu przybycia do tego realnego piekła.

Nie mniej, jestem rozczarowana jedną sprawą. 300 kartek tekstu, to zdecydowanie za mało! Ledwo co dałam się wciągnąć w ten świat, mijają dwa dni, a ja już nie mam co czytać? Miałam ochotę krzyczeć, że chcę więcej! Już. Teraz. Natychmiast!Książki mimo wszystko nie poleciłabym każdemu. Zdecydowanie jest to tytuł zbyt obleśny i drastyczny, a osoby o słabszych nerwach po prostu przy niej wysiądą.
Jednak, jeżeli znajduje się wśród czytelników tej recenzji osoba, która lubi taką literaturę – śmiało niech po nią sięga, bo zdecydowanie warto!

Jeżeli autor ma zamiar utrzymać całą serie (tak serie, gdyż „Otchłań: W potrzasku” jest dopiero pierwszą częścią) w takim klimacie, to przepadłam z kretesem. Jestem na maksa wciągnięta w świat Otchłani i z niecierpliwością wyczekuje kolejnej części. Mam nadzieje, że ukaże się jak najszybciej.

Ocena: 5,5/6

Violet

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa OTWARTE, za co bardzo dziękuję!

Advertisements

4 responses to “Otchłań: W potrzasku – Aleksander Gordon Smith

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: