Jutro 4: Przyjaciele mroku – John Marsden


Nie mogąc się doczekać dalszego losu przyjaciół Wirrawe, czym prędzej sięgnęłam z półki czwartą cześć ich przygód. Jednak tym razem, ominął mnie ten stan, kiedy książki nie mogłam odłożyć nawet na minutę… A dlaczego?

Ellie z przyjaciółmi odpoczywa w Nowej Zelandii. Wszyscy leczą obrażenia, nie tylko te zadane na ciele, ale również na psychice. Kiedy więc zostają poproszeni o powrót do siebie, wraz z grupą zawodowych żołnierzy, nie są w stanie odmówić ludziom, którzy uratowali ich życia. W Wirrawe pojawiają się nowi osadnicy, rozbudowano również lokalne lotnisko – najnowszy cel ataku nowozelandczyków. Sprawy nabierają jednak niespodziewanego obrotu – przyjaciele zostają sami i nie mają żadnego kontaktu z żołnierzami, których atak na lotnisko najwyraźniej okazał się fiaskiem. Podejmując decyzję o własnym natarciu, przyjaciele znowu starają się wbić w rytm partyzanckiego życia i odnaleźć własne rodziny. Czy i tym razem ich akcja odniesie sukces? Czy poniosą kolejne straty?

Z przykrością stwierdzam, że to póki co najsłabsza z czytanych przeze mnie części. Brakowało w niej tych emocji i nadmiaru akcji, które towarzyszyły poprzednim tomom. Mam wrażenie, że ta ma na celu spowolnienie wszystkiego i czasowe uspokojenie działań bohaterów. Tym razem zmęczona lekturą musiałam odłożyć ja na kilka dni i dopiero po odpoczynku byłam w stanie do niej wrócić.

Postacie zmieniają się z każdą kolejną książką. Tym razem jestem bardzo rozczarowana postępowaniem Ellie, która zachowuje się jak nieodpowiedzialna nastolatka (którą notabene jest), co akurat bywało nieadekwatne do sytuacji, w której się znajdowała. Rozumiem, że jest wyczerpana i wciąż nie doszła do siebie po wydarzeniach z poprzedniej części, ale mimo wszystko – to już nie ta Ellie, która oczarowała mnie swoją dojrzałością wcześniej.

Po cichu liczę, że zastój w tej części jest wprowadzony celowo, aby akcja z mocnym kopniakiem rozwinęła się w kolejnym tomie. Jednak nawet lekki spadek formy, nie potrafiłby zniechęcić mnie do czytania, wręcz przeciwnie, ja już chcę kontynuację! Kiedy tylko Marsden odpowie na którekolwiek z zadanych wcześniej pytań, stawia kolejne, równie interesujące i niepozwalające obojętnie przejść koło każdej kontynuacji tomu wcześniejszego. Nie mogę się doczekać dalszych losów Ellie, Homera, Lee, Fi i Kevina, tego co dalej dzieje się z mieszkańcami Wirrawe i jestem ciekawa, czy tak naprawdę można pozbyć się najeźdźców z kraju.

Czy polecam? Ależ oczywiście! Cała seria wciąż należy do moich ulubionych i nawet tom ciut słabszy od wcześniejszych nie jest w stanie mnie zniechęcić. Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie! To jedna z tych serii, które w pamięci pozostają na bardzo długo

Ocena: 4,5/6

Violet

Reklamy

3 responses to “Jutro 4: Przyjaciele mroku – John Marsden

  • Bujaczek

    Miałam przeczytać w ferie, ale mi się przesunęło troszkę w czasie 😉

  • Patrycja

    Ahh….Mam trzeci tom (z wygranej, dlatego tak ze środka), który grzecznie czeka na półce na przeczytanie, ale nie mogę, bo nadal nie mam dwóch pierwszych 😦 Ale skoro całą serie polecasz to myślę, że już niedługo skuszę się na zakup pierwszych tomów – tak, wiem! Jak to możliwe, że jeszcze nie czytałam tego wcześniej 😉 Ehh, tak wyszło 🙂

    PS Recenzji nie przeczytałam, tylko końcówkę, żeby się czegoś przez przypadek przed przeczytaniem nie dowiedzieć 🙂 Proszę o wybaczenie 😀

  • Dizzy

    No cóż… ja tutaj niewiele mam do powiedzenia, bo przeczytałam jedynie pierwszy tom tej serii – nigdy nie mogę dorwać pozostałych w bibliotece. Nie wyobrażam sobie nieodpowiedzialnej Ellie óO

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: