Opublikowany w Pomyluna

Royal 7. Zbuntowana księżniczka – Valentina Fast


Nastała wiosna, a wraz z nią nowe chęci do życia! Nie żebym nie miała ich cały czas, ale wiosna w moim życiu jest szczególnie ważna, bo uwielbiam, kiedy wszystko się rozwija, wszystko rośnie i otula cały świat swoim pięknem. No i wiadomo – ciepłe, słoneczne dni. Czasami mam wrażenie, że jestem lampą solarną, która czerpie energię ze słońca, a w czasie zimy tylko wegetuje. Właśnie takiego jednego słonecznego dnia do moich drzwi zapukał kurier. Chwilę później z ciekawością otwierałam przesyłkę i ku mojej ogromnej radości w środku koperty znajdowała się nowa powieść Valentiny Fast z cyklu „Royal”, czyli „Zbuntowana księżniczka”.

Ci z Was, którzy czytali poprzednie sześć tomów, wiedzą z pewnością jak zakończyła się historia Tatiany i tajemniczego księcia, który miał wybrać sobie żonę. Dla przypomnienia dodam, że książę nie był odosobniony, gdyż kandydatki miały możliwość randkowania z czterema młodymi mężczyznami. Lekkie utrudnienie, ale chodziło głównie o to, by pokochać za charakter nie zaś za tytuł królewski. Specjalnie, więc nie wymieniam imienia księcia. Sześć tomów, które już przeczytałam były jednymi z lepszych serii, jakie miałam szansę czytać. Oczywiście, były pewne powielane schematy, zdarzały się irracjonalne zachowania bohaterów, pojawiały się też kwestie, które mogłyby oburzyć jakieś grono osób, bo „Jak to? Facet ma wybierać żonę? Znowu? Przecież to już było! Do tego one mieszkają w wieżach jak psy!”. Mnie historia Tatiany i jej księcia bardzo się spodobała, może nawet odrobinę bardziej niż „Rywalki” Kiery Cass.

Przechodzimy do konkretów!

Siódmy tom, który dziś chcę Wam przybliżyć po tym niesamowicie długim wstępie jest już nieco inny. Jest inny z tego względu, że nie opowiada wcale historii jak potoczyło się życie Tatiany i jej wybranka, lecz „Zbuntowana księżniczka” koncentruje się na siostrze księcia, Ewelinie i tym gdzie była przez cały czas trwania tego „konkursu”, jaka właściwie jest i czym się interesuje. Pewnego dnia wymyka się na bal maskowy, gdzie poznaje pewnego mężczyznę. Konsekwencje tego mogą mieć ogromny skutek dla istnienia całego królestwa pod kopułą. A już sam tytuł nasuwa myśl, że jest ona naprawdę zbuntowaną młodą kobietą, która nijak nie trzyma się obowiązujących zasad. Jak jest naprawdę?

Kiedyś napisałam, że Valentina Fast stworzyła świat ciekawy, intrygujący, a jej bohaterowie są właściwie tacy jak my, też zmieniamy często zdania, postępujemy nierozważnie… i że cokolwiek wyjdzie spod pióra pani Fast ja biorę w ciemno. Tak też było tym razem. Myślałam, że historia królestwa pod kopułą jest już zakończona i kompletna, ale teraz wiem, że się myliłam, bo to właśnie historii Eweliny mi brakowało! Gdzieś z tyłu głowy zastanawiałam się czy coś może mnie zaskoczyć i kiedy czytałam kolejne strony, kolejne rozdziały to chciałam więcej i więcej! To było jak zjedzenie sześciodaniowego posiłku, po którym człowiek czuje jakiś dziwny niedosyt, kiedy na stół wjeżdża siódme danie stanowiące deser i już wtedy się wie, że tego właśnie brakowało do pełni szczęścia.

Główna postać, czyli Ewelina to dziewczyna, która od dziecka była trzymana pod kloszem, nikt nie znał jej tożsamości tak jak jej brata, księcia. Także rodzice okazywali jej pozornie mniej uwagi koncentrując się na przyszłym następcy tronu, a co było jednym z wielu gwoździ do tej mini-trumny genezy charakteru Eweliny. Zawsze była inna, robiła wiele rzeczy wbrew etykiecie, po prostu była zbuntowana i pragnęła czegoś więcej niż życia w złotej klatce. Ewelina jest fantastycznym przykładem młodej bohaterki, która ma swoje słabości, złe wspomnienia, wady, ale nie jest też pozbawiona zalet. W ostatecznym rozrachunku okazuje się odważną, pełną pasji i nadziei młodą kobietą, która po drodze popełniła kilka błędów, ale szybko się podniosła z kolan i pokazała, że nie jest tylko księżniczką w pięknej sukni.

Cała powieść, tak jak poprzednie tomy, od samego początku trzymała mnie w napięciu, oczekiwaniu i ogromnym szoku. Szok to dobry kompan, bo nie spodziewałam się, że przygody mogą być tak zagmatwane. Ewelina w pewnym momencie została wciągnięta w niebezpieczną grę, której ceną była przyszłość całej Viterry. O mój Boże, ta historia była niesamowita! Chwilami pogmatwana, bo nie wiadomo, komu można już ufać, chwilami mroczna i tajemnicza, a sekrety gonią tam sekrety. „Zbuntowana księżniczka” może być czymś w rodzaju pozytywnego narkotyku, który chce się przyjmować cały czas.

Jest mi też ogromnie smutno, że to już naprawdę koniec historii pod kopułą. To seria szczególnie dla młodszych czytelniczek, ale myślę, że i starsze dziewczyny znajdą w niej coś dla siebie i wyniosą jakieś przesłania. Ja mam prawie trzydziestkę i chłonęłam wszystko jak gąbka. Zżyłam się z bohaterami przez te wszystkie tomy i ogólnie mogę jedynie polecić całą serię, wszystkie siedem tomów, bo są magiczne. Miłość miesza się z nienawiścią, wojna z pokojem, przyjaźń ze zdradą… „Zbuntowana księżniczka” to wspaniałe zakończenie serii. Tak po prostu 😉

Ocena 6/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu MEDIA RODZINA za egzemplarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s