Real – Katy Evans


realGorący. Seksowny. Potężny… Prawdziwy… Pełen żaru.
Te słowa miały opisywać międzynarodowy bestseller ale jak dla mnie, odnoszą się tylko i wyłącznie do głównego bohatera. 😀

Książka wzbudziła we mnie tak potężne emocje, że recenzję zaczęłam pisać w połowie czytania. Jakie to emocje? Chęć mordu, krwi i rozkwaszenia parszywej gęby Brook Dumas o krawężnik. Boże, jak ona mnie denerwuje. W kółko tylko ma wilgotne majtki i wspomina o swoim poharatanym kolanku. Tak meczącej głównej bohaterki to ja jeszcze w życiu nie spotkałam. Ale stop. Zanim się rozkręcę zacznę jeszcze raz.

Katy Evans, autorka serii Real, chyba za dużo siedziała w domu czytając takie książki jak: 50 twarzy Greya, 80 dni żółtych, Za sceną i wszystkie, tego typu podobne, które swego czasu wyrastały na półkach księgarni jak grzyby po deszczu. Wszystkie na jedno kopyto, tylko imiona się zmieniają. Pani Katy postanowiła stworzyć coś podobnego, tylko poszła o krok na przód. Stworzyła najbardziej irytującą postać w dziejach.

Już parokrotnie odkładałam historię Remy’ego na bok ze słowami „no nie, ja nie będę już tego czytać”, by po chwili znów po nią sięgnąć i pożerać stronę za stroną. Średnio intensywne sceny słodkiego sam na sam są przytłaczające i trochę za częste jak dla mnie. Brooke chyba by postawiła ołtarzyk ciału Remy’ego gdyby tylko potrafiła zrobić coś więcej, niż wzdychać.

Nie często tak pochłania mnie lektura, żebym nie umiała poradzić sobie z natłokiem myśli i uczuć jakie wywołuje. Remington Tate bożyszcze walk podziemnych, idol mężczyzn, uwielbiany przez panie, gorzko doświadczony przez los chłopiec. Gdy poznajemy jego bolesną historię instynkt opiekuńczy włącza się nam automatycznie. To typowa damska lektura. Nie da się nie zachwycić głównym bohaterem, który pod nawarstwioną nieustępliwością ma miękkie i wrażliwe wnętrze. Silny, przystojny, potężny i twardy mężczyzna na widok którego miękną kolana. Podczas kolejnej z walk w oko wpada mu jedna z fanek. I się zaczyna. Trzeba przyznać, że facet jest zaangażowany na 100% i zdeterminowany, taka miłość od pierwszego spojrzenia spod zakrwawionych rzęs. Polubiłam go za to, że gra czysto, że chciał być uczciwy. Remington wie czego chce i wie jak to osiągnąć.

Tylko gdyby nie ta Brook… Czy naprawdę, nie dało się stworzyć dorównującej mu partnerki? Sorry, ale mam wrażenie, że ona myśli tym, co ma miedzy nogami. A tępa jest niemiłosiernie i nie dość, że nie domyślna, to kompletnie zaślepiona hormonami. Przepraszam, że tak po niej jadę ale jej się to należy jak nikomu innemu. W całej mojej historii z czytaniem nie odczuwałam takiej złości na żadnego z bohaterów. Nawet na Bellę ze Zmierzchu czy Pana Greya. A jak w drugim tomie (który nie wiem, czy przeczytam) dalej będzie zamęczać historią kontuzji kolana i opowieściami o swoich nadnerczach to chyba spalę tą książkę na stosie.

Z zawodu jestem fizjoterapeutką i niestety, to mocno wpłynęło na mój odbiór książki. Jeśli każdy terapeuta zachowywał by się jak Pani Dumas ( zaczynam uważać, że jej nazwisko nie przypadkowo od samego początku myli mi się ze słowem damnass), to żaden pacjent o własnych siłach chodzić by już nie potrafił. Remy to zaangażowany bokser trenujący do ostatniego tchu, a co robi Pani rehabilitantka by go wspomóc? Masuje mu plecki i rączki, tylko, i w kółko. Trzeba dodać, że przy tej czynności, pozwólcie mi zacytować: „ tonie w małym oceanie własnej śliny.” Chyba uznała, że resztę zabiegów może sobie darować, przecież chłop da radę.

Jeżeli lubicie takie schematy w powieści, jeśli kręci was nawracanie „badassów” na drogę miłości poprzez wypruwanie flaków z ich obmierzłej przeszłości, to pokochacie Remy’ego całym sercem. Samo to, jaką we mnie wywołała lawinę emocjonalną mówi o tym, że nie da się przejść obok tej pozycji obojętnie. Gdyby nie Brook i cała jej obsesyjna otoczka (tak łatwej dziewczyny to świat nie widział) to Real zaplusowała by u mnie dużo bardziej. A tak niestety, tylko

Ocena: 3/6

Anate

Reklamy

2 responses to “Real – Katy Evans

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: