Opublikowany w Fuzja

Na szkarłatnych morzach – Scott Lynch


na-szkarlatnych-morzachWciąż żywa jest we mnie fascynacja, którą obudziła lektura pierwszej części przygód Locke’a Lammora, a już zmierzyłam się z „Na szkarłatnych morzach”, i muszę przyznać, że tytuł ten okazał się tak samo dobry, jak poprzedni.

Locke Lamorra okaleczony i pozbawiony perspektyw musi uciekać z pełnej zaułków , mrocznej Camorry , jedynego znanego domu i jednocześnie grobowca pełnego wspomnień i duchów przyjaciół. Wraz z Tannnenem są ostatnimi z żyjących członków znakomitego bractwa Niecnych Dżentelmenów, choć do tego zacnego grona można chyba jeszcze zaliczyć Sabithę – fame fatalle lub, jeśli wolicie, platoniczną miłość Locke’a… Czy spotkamy ją na kartach drugiej odsłony cyklu Scotta Lyncha?

Sięgając po „Na szkarłatnych morzach” miałam pewne obawy związane z tym, że być może ciężko będzie autorowi utrzymać nie tyle dobry poziom pierwszej części, co przede wszystkim jej znakomity i lekki klimat, który wydawał się w równym stopniu nostalgiczny co kpiarski i liryczny. Zadanie wydawało się tym trudniejsze, iż finał „Kłamstw…” zdecydowanie przechylił prozatorski kadłub łajby w stronę przepełnionej traumą tragedii naznaczonej nieuchronnym fatum. Bliżej niż do „Ocean Eleven” było mu do ” Ojca Chrzestnego” i bynajmniej nie jest to zarzut. Z przyjemnością informuję, że wszelkie moje lęki okazały się nieuzasadnione.
Druga część różni się zasadniczo od camorryjskiego prologu lecz niewątpliwie trzyma wysoki poziom wspomnianego.

Tym razem Locke planuje skok w nowym mieście. A ma on być tak zuchwały, że najbardziej doświadczeni włamywacze zamilkliby z niedowierzania. Knuje w mieście Tal Verrar a robi to już od dwóch lat. Locke i ocalałe niedobitki Niecnych Dżentelmenów zdołały się jakoś otrząsnąć z tragedii która ich spotkała. Sprawy komplikują się w momencie kiedy mają oni wprowadzić w życie rozstrzygającą fazę swojego planu. Okazuje się bowiem, że przez intrygi starych wrogów bohaterowie dostają się w łapy miejscowego tyrana , bogacza i szaleńca. Ten wciąga ich w swój obłęd i jak często bywa, jego propozycja należy do gatunku tych nie do odrzucenia. Oto bowiem nasza wesoła kompania ma miesiąc na przeistoczenie się z lądowych szczurów w najprawdziwsze wilki morskie. Mało tego, mają porwać statek, wykraść do niego załogę i ruszyć na morze w celu uprawiania pirackiego procederu. Szanse na powodzenie są oczywiście bliskie zera, ale nasz przyjaciel nie byłby przecież sobą, gdyby nie dał z siebie absolutnie wszystkiego, aby wykaraskać się z tej nowej kabały nie brudząc przy okazji zbytnio surduta.

Opowieść jest podzielona na trzy części, a pierwsza z nich jest przepleciona wspominkami i retrospekcjami, które pokazują nam, co takiego Locke i inni porabiali bezpośrednio po wydarzeniach znanych z tomu pierwszego, oraz w czasie przygotowywania się do nowego skoku. Zabieg ten ma znaczenie o tyle, że pozwolił wyjaśnić psychologiczne podłoże pewnych decyzji, które bohaterowie podjęli wraz z rozwojem akcji. Czytelnik jest więc podwójnie usatysfakcjonowany: nie ma luk w wydarzeniach, a swoista przeplatanka akcji sprawia, że nie odczuwa się przesytu, o który przecież nie trudno, bo przez 600 stron akcja nie zwalnia ani na moment. Co prawda na początku wydarzenia zanadto nie popychają wątku głównego, ale mimo to nie sposób oderwać się od lektury.

„Na szkarłatnych wodach” podobnie jak i część pierwsza należą do odchodzącego w zapomnienie rodzaju powieści traktujących poważnie zarówno czytelnika, jak i bohaterów potrafiących dostarczać bezkompromisowych wzruszeń i dających wiarę w takie pojęcia jak przyjaźń, odwaga czy honor – nawet jeśli chodzi o honor złodzieja.

Locke Lamora plasuje się dzięki temu w tym samym szeregu co D’Artagnan , Jaime Astarloa, Robin Hood, Hrabia Monte Christo, czy sierżant Sójeczka, a muszę dodać że to mój ulubiony szereg i wielkim honorem jest zaliczać się do niego .Morituri te salutant.

Ocena: 5/6

Fuzja (http://www.czytajzfantazja.blogspot.com/)

Jedna myśl na temat “Na szkarłatnych morzach – Scott Lynch

  1. Kupiłam sobie z jakiś miesiąc pierwszą część tej serii, bo słyszałam kilka dobrych opinii. No cóż mogę powiedzieć, nie żałuję, bo zapowiada się genialna przygoda 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s