Opublikowany w Martycja

Akademia Wampirów 2: W szponach mrozu – Richelle Mead


Po pierwszej części serii „Akademia Wampirów” byłam zła, że w Polsce nie było jeszcze wtedy kontynuacji. Jak się w końcu pojawiła, prędko kupiłam i…
odłożyłam na stos innych drugich i trzecich części różnych tytułów. Tak to już ze mną jest. Nawet jak czegoś wyczekuję, to po zdobyciu danej książki/filmu/komiksu odkładam i nie śpieszę się z jej poznaniem. Wystarcza mi świadomość, że w każdej chwili mogę po nią sięgnąć. Wakacje w pełni, więc wzięłam się za stos „drugich części” i rozpoczęłam poznawanie dalszych losów mojej ulubionej dampirki – Rosalie. Z kontynuacjami bywa różnie, raz są lepsze, a raz gorsze. Według mnie „W szponach mrozu”, jest tylko troszkę gorsza od poprzedniczki, a dokładnie o 0,5 punktu 😛

Fabuła

Akcja rozgrywa się w grudniu, kilka tygodni po wydarzeniach z pierwszej części. Lissa i Christian są w sobie szaleńczo zakochani, co przyprawia Rose o mdłości. Sama Rose jest nieszczęśliwie zakochana w Dymitrze, który przez swój wiek, status i zaplanowaną przyszłość, nie może być ze swoją uczennicą. Nauczyciel zabiera Rosalie na specjalny egzamin do jednego z najlepszych i sławnych strażników, który zabił w swoim życiu kilkadziesiąt strzyg. Na miejscu okazuje się, że ów strażnik plus trzech innych oraz cała arystokratyczna rodzina została wybita. Rose jest przerażona ogromem rzezi na morojach i dampirach. Postanawia jeszcze bardziej przyłożyć się do szkolenia, jednak obraz, jakiego była świadkiem, cały czas siedzi w jej głowie. Na domiar złego, do Akademii przybywa kilku strażników – dampirów, aby opowiedzieć studentom jak wygląda teoria w praktyce. Jedną ze strażniczek jest matka głównej bohaterki, która porzuciła swoją kilkuletnią córkę, aby poświęcić się roli strażniczki. Przybycie matki do Akademii, dolewa oliwy do ognia i Rosalie rozpoczyna „pyskówkę” na zajęciach, co owocuje wywaleniem jej z klasy.

Rosalie będzie musiała radzić sobie z zaistniałą sytuacją: powrót matki po pięciu latach, Lissa spędzająca więcej czasu z Christianem, brak zainteresowania ze strony Dymitra i zazdrość o niego, kiedy zaczyna coraz częściej spotykać się z ciotką Christiana, masowe ataki strzyg na rodziny królewskie oraz fakt, że Mason jest w niej zakochany, a ona nie potrafi odwzajemnić tego uczucia. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo zaraz po świętach bożonarodzeniowych, wszyscy uczniowie wyjeżdżają na ferie w góry.

Moim zdaniem

Jak już wspomniałam na początku, „W szponach mrozu” jest troszeczkę gorsza od swojej poprzedniczki. Przede wszystkim, brakuje tutaj jakiejś większej tajemnicy. Właściwie wszystko podane jest jak na talerzu, a ja nie musiałam się za wiele głowić, czy domyślać czytając tę część. Nie mówię, że jest to jakiś duży minus, ale brakowało mi trochę tej niewiadomej.  Być może, autorka postanowiła dać swoich czytelnikom trochę odetchnąć i bardziej skupić się na zimie oraz na rozwoju relacji pomiędzy bohaterami. Ja, mając w głowie pierwszą część, cały czas liczyłam na wielkie BUM. Co prawda dostałam to, jednak nie w tym kontekście 😛

Pani Mead dorzuciła trzech nowych dość ważnych dla fabuły bohaterów: Janine Hathaway, Taszę Ozera oraz Adriana Iwaszkow. Pierwsza z postaci, to matka Rosalie. Jest również dampirką i jedną z lepszych strażniczek. Zostawiła swoją córkę obcym ludziom, aby lepiej pełnić swoje obowiązki. Wydaje się być bardzo oziębłą kobietą, dla której liczy się tylko obowiązek ochrony morojów, a córkę, urodziła tylko po to, aby spełnić swój obowiązek przedłużenia gatunku dampirów. Tasza, to z kolei bardzo serdeczna i inteligentna morojka o poglądach, które nie są akceptowane przez środowisko arystokratów. Jest ciocią i jedyną krewną Christiana. Ma na twarzy rany, po ataku strzyg, przez co postanowiła nauczyć się samoobrony oraz pewnych „zakazanych” rzeczy. Bardzo dobrze zna się z Dymitrem, co w Rose budzi zazdrość. Ten ostatni jest z królewskiego rodu. Znany ze swojego frywolnego stylu bycia oraz licznych romansów z wampirzycami i dampirkami, skrywa pewien sekret, który sprawi, że Rose i Lissa będą raz po raz na niego wpadać. Jest studentem, ale nie przeszkadza mu to w zarywaniu głównej bohaterki, która jest od niego kilka lat młodsza.

Zakończenie książki nie jest otwarte (tak jak w pierwszej części), dzięki czemu, można bez problemu czekać na dalsze losy Rose, Lissy i Dimitra. Wyszedł na jaw sekret Adriana, Lissa i Christian przeszli przez pierwszą kłótnię, Rosa i chłopak jej przyjaciółki, spędzili trochę czasu sam na sam (wbrew woli każdego z nich), a Mason prawie zdeflorował Rosalie 😀 (to nie jest spoiler, w końcu już nie raz próbował :P)Jednak jest jedna rzecz, która mnie nieźle wpieniła. Nigdy nie wybaczę autorce tego co zrobiła! Jak ona mogła?! Ja wiem, że dzięki temu, przygody wydają się bardziej realistyczne, a czytelnicy jeszcze bardziej się wciągają w świat przedstawiony w „Akademii”, ale to nie zmienia faktu, że jestem zła. Nawet łezka mi się w oku zakręciłam, kiedy czytałam o (…)!

Polecam wszystkim tym, którzy zaznajomili się z częścią pierwszą. Innym odradzam i zniechęcam, w końcu to seria, a każda część jest kontynuacją poprzedniej. Nie rozumiem ludzi, którzy chwytają którąś z kolei książkę i zagłębiają się w fabułę bez początku. Dla mnie oznacza to, że taki czytelnik czyta, bo musi, lub bo nie ma nic innego do roboty, a treść go tak naprawdę mało interesuje. Tak czy siak pozycja obowiązkowa dla fanów serii 😉

Ocena: 5,5/6

Martycja

6 myśli na temat “Akademia Wampirów 2: W szponach mrozu – Richelle Mead

  1. W Szponach Mrozu nie jest moją ulubioną częścią, ale zdecydowanie ją polecam. Z każdą częścią powieść jest co raz ciekawsza, a Richelle Mead nie dość, że ma wspaniałą wyobraźnię to potrafi nieźle zaskoczyć. Zdecydowanie trzeba to przeczytać. A poza tym to Rosemarie

  2. Eee, tak swoją drogą to była Rosmery, nie Rosalie, ale szczegół… 😉 Też kocham tę serię ;0

  3. Uwielbiam tą serię, naprawde polecam Ci przeczytać 3 część, jak dla mnie jest równie dobra jak 1 . :):)

  4. Świetna seria, jak dla mnie. Czytałam całą w oryginale, żeby wlaśnie nie odkładać kolejnych części na później 🙂

  5. Czytałam (God bless chomik). Faktycznie – zadnej tajemnicy. Milo znow spotkac sie z bohaterami, zapoznac z historia jako taka… Dobre na jeden wieczor 🙂

  6. Kocham, kocham, kocham ! ❤ Ja uwielbiam tę serię 🙂 Czytałam ją już całą z rok temu i będę musiala ja sobie niedługo odświeżyć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s