Kocha, lubi, szpieguje – Joanna Szarańska


kochalubiKoleżanki z pracy śmieją się, że mam ekspresowe tempo w czytaniu. Bo jak to tak codziennie przychodzić z inną książką? Przesadzają. Zmieniam je co dwa dni, nie co jeden… Jak to się dzieje, że udaje mi się pogodzić życie zawodowe i rodzinne z hobby? Nie wiem. Pewne jest jednak, że po coś do czytania sięgam w każdej wolniejszej chwili – a to jadąc autobusem, a to oddzielając pranie białe od czarnego. Każda okazja jest dobra! Tak jak książki, które wybieram do recenzji.

Cóż tym razem pojawiło się na mojej półce? „Kocha, lubi, szpieguje” to książka na którą dość długo czekałam. A to święta się napatoczyły, a to pewnie jakieś targi książki… Przesyłki utkwiły w martwym punkcie. Na szczęście a) miałam inne książki do czytania, b) recenzowana właśnie pozycja w końcu dotarła.

Historia, którą odkrywamy, zaczyna się dość nietypowo i… Smutno? A może wręcz włącza w nas gniew? Mamy tu bowiem opisane porzucenie psa. Klasycznie – wakacje, samochód, parking za miastem… Pies zostaje z piłeczką. Bez swojego ukochanego pana…
W kolejnych rozdziałach poznajemy zaś życie Kaliny. A raczej kilka dni z jej życia. Kalina to młoda dziewczyna, która nieco boi się zaangażować w pełni w związek, który stworzyła z pewnym detektywem. Kocha swojego partnera, czuje się przy nim szczęśliwa i spełniona, jednak nie do końca mu ufa. Bohaterka ma bowiem za sobą związek z mężczyzną, który okazał się przestępcą i dzieciorobem! W dniu, kiedy mieli się pobrać, jej najlepsza przyjaciółka oznajmiła, że jest w ciąży z panem młodym i pokazała w kościele swój zaokrąglony brzuszek. Nie, nie zepsuło to przyjaźni między Kaliną a Jolą, a gdy od tej drugiej wszyscy się odwrócili, Kalina służyła jej wsparciem i nawet zgodziła się zostać matką chrzestną jej córki! Wiem, pokręcone te relacje międzyludzkie. I pokręcone są także pomysły Joli, która poznaje pewnego mężczyznę i chce wyjechać z nim do pobliskiego dworku w Kamionkach, by spędzić romantyczny weekend we dwoje. Kiedy Kalina nie zgadza się na to, by chrześnica została na te kilka dni pod jej opieką, Jola podrzuca dziecko pod jej drzwi. Zostawia oczywiście kartkę, w której informuje, że odbierze dziecko tego i tego dnia i prosi, aby Kalina nie dzwoniła do niej. Nasza bohaterka nie ma pojęcia jak zająć się małą, nie chce tego robić i postanawia zawieźć dziewczynkę do mamy. Kiedy dojeżdża do Kamionek – nie zastaje tam Joli, ale kilkoro bogatych ludzi, którzy przyjechali odpocząć w SPA. I to właśnie teraz zaczyna się zabawa! Bo to, o czym przed chwilą czytaliście, może i jest uchyleniem rąbka fabuły, jednak absolutnie nie najważniejszą częścią książki, która przeradza się w kryminał! I co z tym wszystkim ma wspólnego porzucony na samym początku powieści pies?

Kocha, lubi, szpieguje” to książka z serii „Kalina w malinach”. Czytając, ma się wrażenie, że było coś przed (niniejsza pozycja nie jest debiutem autorki), jednak absolutnie nie musimy znać poprzedniej części, aby cieszyć się tą komedią kryminalną! Można ją czytać jako osobną całość. To duży plus, gdyż wybierając tę książkę, nie byłam świadoma, że jest to część serii. Co jeszcze mnie zachwyciło?
Książka czaruje językiem, jakim jest napisana. Kalina często zwraca się w pierwszej osobie – robię, podaję, podnoszę, a nie klasyczne przeniosła wzrok nad pokryte śniegiem drzewa… Robi zakupy w Rossmanie, a więc i nazwy firm nie są tu zamazane. Czasem bluźni, chociaż zmienia nieco słowa, by złagodzić przekaz (a i tak wiemy o co chodzi).
Kalina przeżywa przede wszystkim wiele przygód! Bo co jak co, ale w kilka dni staje się przyszywaną matką, właścicielką niewielkiego, rudego psa, a także zostaje oskarżona o popełnienie pewnej zbrodni! Wyobraźnia autorki rozbraja.
Książka daje nam wiele uśmiechu, chociaż tak naprawdę krótkiego, bo historię czyta się pół dnia i jednym tchem. Z podziękowań wiem, że właśnie na uśmiechu czytelników autorce zależy najbardziej. Pani Joanno – udało się! Spędziłam z wykreowaną przez Panią bohaterką wspaniałe popołudnie!

Dodam także, że jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo mi się podobała. Mianowicie część dochodów ze sprzedaży książki zostanie przekazana na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. To wielki gest zarówno ze strony autorki, jak i wydawcy. Ukłony od zwierzoluba!

Książkę polecam więc wszystkim, którzy kochają psy (i inne niecnoty), kobietom, które szukają lekkiej książki na popołudnie, tym, którzy uwielbiają się śmiać, a także tamtym, którzy chcą sprawdzić, czy rzeczywiście można odnaleźć w powieści coś rodem z książek Agathy Christie!

Ocena: 5-/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu: POZNAŃSKIE

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: