Opublikowany w Laures

Więzy krwi – Maja Lidia Kossakowska


Od kiedy przeczytałam “Siewcę wiatru” i “Rudą Sforę”, zdecydowanie uważam się za fankę twórczości Mai Lidii Kossakowskiej. Kiedy pojawiała się możliwość przeczytania kolejnej pozycji spod jej pióra, nie musiałam się w ogóle zastanawiać. Nie sprawdziłam nawet dokładnie czego dotyczy fabuła, dzięki temu już na wstępie miałam małą niespodziankę.

Otóż “Więzy krwi” to zbiór opowiadań. Co ciekawe historie te były pisane na przełomie wielu lat, a autorka każde z nich opatrzyła krótkim wyjaśnieniem oraz genezą ich powstania. Niezwykle interesujące, a czasem zaskakujące, okazały się źródła pomysłów na daną fabułę. Dodatkowo pozycja ta ozdobiona jest wspaniałymi rysunkami, idealnie wkomponowanymi w tematykę.

Zawartość książki stanowi dziewięć opowiadań, z czego jedno jest mini powieścią. Każde jest inną, osobną historią, jednak połączone zostały klimatem i pewnymi elementami. Wszystkie zanurzone są w ciemnej, niepokojącej toni i otulone mroczną mgiełką. Lśnią złowieszczo, oświetlane przez krwawy księżyc i wyciągają szpony w kierunki czytelników.  Rozdrapują rany, uwalniając strach płynący z naszych żyłach. Rzucają widmowe cienie na ściany, po czym szepczą niewinnie do ucha mordercze opowieści. A wszystkie, choć różne, splątane są ze sobą więzami krwi.

Opowiadania choć przesiąknięte ciemnością i niejednokrotnie czymś brudnym i lepkim, to równocześnie mają w sobie nostalgię, zadumę i urok. Autorka w swoje smutne historie z dużym wyczuciem wplata radość, miłość, przywiązanie, a wszystko to owiane subtelną nutą tajemniczości. Niejednokrotnie opowiadanie skutecznie balansuje na pograniczy romantycznej historii, a powieści grozy. Ot chociażby w „Zwierciadle”, gdzie rzeczywistość zbudowana jest z dwóch osobnych światów. Takiego jak nasz i jego odbicia po drugiej stronie lustra. Kraina za zwierciadłem jest mroczna i ponura, pełna wszelkich maści potworów jak i bezlitosnych Rodów walczących między sobą. Koral, ludzka dziewczyna okazuje się posiadać umiejętność przechodzenia przez zwierciadło. W magicznej krainie poznaje Corneta, równie przystojnego co i bezwzględnego przedstawiciela Ludu Luster. Jej serce bardzo szybko ulega jego wdziękom, sile i tajemniczej naturze. Jednak on sam, mimo wzajemnego zainteresowania odwodzi ją od tych uczuć. Twierdząc, że nic dobrego z tego dla nich nie wyniknie. Jednakże, czyż miłość nie jest najpotężniejszym uczuciem? Jak poradzą sobie z nią główni bohaterowie, uwikłani w krwawe walki, spiski i klątwy?

Bardzo krótka i treściwa okazała się opowieść o śmierci, a dokładniej rzecz ujmując o śmierciach. Ponieważ, każdy człowiek ma swoją własną kostuchę. To jakie życie będzie wieść, w dużej mierze zależy od dopasowania się między nimi. Jeśli jest nieodpowiednie, śmierć będzie chciała jak najszybciej zakończyć życie swojego nosiciela. Gdy natomiast poczujecie zapach rdzy, wanilii i migdałów, możecie być pewni, że oto objawia się wam jeden z Aniołów wysłanych przez Boga. Posłaniec ten ma dla was niejedno zadanie do wykonania. Czy starczy wam siły i odwagi by nie zejść ze ścieżki usłanej boskimi planami? I to planami, które niekoniecznie będą wam się podobać.

Niektóre historie, są w moim odczuciu odrobinę lżejsze i mają w sobie dozę poczucia humoru. Czasem przewrotnego, ale jednak. Jednym z nich jest „Schizma”. Alternatywna przyszłość, w której religia i czcią obdarza się reklamy, zakupy oraz konsumpcje ponad miarę. To świat pielgrzymek i świątyń handlowych, a także zakazów rękodzieła i produkcji na własną rękę. Czytałam to opowiadanie z lekkim rozbawieniem, ale i niepokojem, bowiem było niesamowicie realistyczne, a zachowania tłumów bardzo znajome. Drugie wyróżniającym się dla mnie klimatem opowiadanie to „Spokój Szarej Wody”. Główni bohaterzy opowiadania to kaci. Ludzie pozbawiający życia przestępców w publicznych egzekucjach. Jednak posiadają tu dodatkową rolę, bowiem ich zadaniem jest równocześnie uspokojenie duszy zbrodniarza oraz jego ewentualnych ofiar. Jest to niezwykle ważne, by po śmierci nie wracali oni i nie mścili się na żywych. Tutaj historia wzbogacona jest elementami detektywistycznymi i w piękny sposób pokazuje, że można patrzeć, ale nie widzieć.

Autorka zabiera nas również do kolonii na innej planecie. Gdzie ludzie żyją spokojnie, otoczeni tajemniczą i niezbadaną do końca florą i fauną. Próbują się dostosować i wieść normalne życie. Historię śledzimy tutaj oczami młodego Mateja, który zdaje się mieć bliższy kontakt z obcą przyrodą niż pozostali koloniści. Chłopiec ma wrażenie, że o wiele częściej widzi różne stwory, a na dodatek słyszy nieznajomy głos, należący jego zdaniem do Ojca Traw. Matej ma niejasne przeczucie, że tajemnicza istotą nie ma zbyt dobrych zamiarów i jest niebezpieczna. Co jednak może uczynić dziecko w starciu z obcą i pierwotną siłą?

„Więzy krwi” tytułowe opowiadanie jest inspirowane twórczością H. P. Lovecrafta. Tajemnicze znaki, potwory i brama do innego świata, to elementy z którymi zetknie się pewien rzeźbiarz. Natomiast bohaterowie „Dioramy” na własnej skórze przekonają się jaka jest siła marzeń i pragnień, i że czasem może faktycznie lepiej jest nie dostawać tego co się chce. Utworem kończącym zbiór jest „Szkarłatna Fala”, historia amerykańskiego podporucznika Josha Talbota, który w trakcie II Wojny Światowej, trafia na obcą wyspę. Bardzo poważnie ranny otoczony jest bezmiarem oceanu, dżungli oraz japońskich żołnierzy. Mężczyzna niezwykle szybko przekonuje się, że wyspa ma również swoich rdzennych mieszkańców, a także swoje własne demony. Talbot odnosi wrażenie, że dżungla łaknie krwi, bardzo. Na zaspokojenie owego głodu ma swoje niezwykłe metody, z którymi nasz bohater zapozna się niezwykle blisko.

Wszystkie opowiadania w tomiku są wyjątkowe i mają swój specyficzny klimat. Są takie które przypadły mi nad wyraz do gustu oraz takie co spodobały się ciut mniej. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Bardzo podoba mi się, że są one  tak różnorodne. Choć nawiązują do wielu innych znanych historii i motywów, to jednak uważam, że są niezwykle innowacyjne i intrygujące. Po przeczytaniu tej pozycji, uważam że M.L Kossakowska jest bardzo dobrą obserwatorką rzeczywistości, a równocześnie niesamowitą kreatorką nowych światów. I mimo, że ta książka zabiera nas w podróż mroczną, lepką od krwi i pełną demonów, to uważam że warto się w nią wybrać. W końcu te historie to tylko fikcja, prawda? Sami oceńcie po przeczytaniu „Więzów krwi” co znajduję się tak naprawdę po drugiej stronie lustra i jakie potwory są pod waszymi łóżkami.

Ocena: 5/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s