Opublikowany w MariDa

W cieniu zła – Alex North


„W cieniu zła” to nowa powieść Alexa Northa. Tak, to jest ten sam człowiek, który napisał „Szeptacza”. Dla mnie? Kompletnie nowy autor, którego chciałam poznać i bardzo się cieszę, że nadarzyła się okazja. Miałam tylko nadzieję, że te wszystkie pochlebne opinie o piórze autora nie były przesadzone, ponieważ okładka i opis „W cieniu zła” były niczym wytrawny domokrążca.

Paul po 25-latach wraca do rodzinnej miejscowości, by zaopiekować się chorą matką. Nie jest mu z tym dobrze. Szokuje go widok schorowanej kobiety, ale i niepokoi okolica, która przypomina mu o brutalnym morderstwie przyjaciela sprzed wielu lat. A gdyby tego było mało, na jaw wychodzi kolejne morderstwo, jakby inspirowane zbrodnią z przeszłości. Paul zdaje się wiedzieć, kto za tym stoi, a morderca nie próżnuje.

Jako że nie czytałam „Szeptacza”, nie miałam żadnego porównania, odnośnika. Podeszłam do tematu z czystą kartką. I choć większy niepokój pojawił się dopiero w okolicach setnej strony, mimo wszystko czytało mi się dobrze. Podeszłam do tematu jak do dłuższego wstępu, po którym nie będę chciała przestać czytać. I gdy wreszcie zaczęło się robić irracjonalnie, rzeczywiście zaczęłam czuć, jakby moje przywiązanie do tej historii rosło coraz bardziej.

Intrygowało mnie również spojrzenie oficer śledczej Amandy Beck, której przyszło prowadzić dochodzenia w czasie rzeczywistym. Jej linia narracji była ciekawa i dynamiczna. Zresztą jej postać budziła we mnie zaufanie. Dość szybko wpadła na trop przeszłości i była nie mniej ciekawa niż Paul, drugi narrator.

Ale i tak pierwsze skrzypce grało coś niematerialnego, nad czym prowadzone są dzisiaj badania, i co w wielu wzbudza podekscytowanie. O czym mowa? Nie napiszę, bo to kwintesencja fabuły, którą odkrywać powinno się jedynie podczas lektury. Wiedzcie jednak, iż jest to wątek na tyle ciekawy, że skłania do przewrócenia jeszcze jednej strony, kolejnej i kolejnej. A gdy świat niematerialny spotyka się z materialnym… człowiek już sam nie wie – ufać czy nie?!

Mam jednak jeden zarzut wobec tej książki… napięcie było zbyt jednostajne. To trochę jak z oglądaniem wciągającego filmu, który od początku do końca utrzymuje ten sam poziom. Brakowało mi tej bomby, która powinna wybuchnąć pod koniec. Owszem, czytało mi się bardzo dobrze i czułam niepokój, ale oczekiwałam czegoś więcej. Był nawet moment, gdzie lekko się pogubiłam. Ale czy zakończenie mnie usatysfakcjonowało?

Ostatnie strony okazały się najważniejsze, ale nie zaspokoiły moich czytelniczych wymagań. Na plus można zaliczyć domknięcie wszystkich wątków, choć tylko pozornie, bo dla mnie byłoby ciekawiej, gdyby tak nie było. To mógłby być element, który autor spokojnie mógł zataić, pozostawiając czytelnika w niepewności.

Czy polecam? W zasadzie tak. „W cieniu zła” porusza ciekawy wątek i mimo wszystko wciąga. Łączące się linie czasowe „kiedyś” i „teraz” tworzą całość, dodając układance zabarwienia kryminału. Ponadto za dobrą monetę można wziąć fakt, iż chętnie zapoznałabym się z czymś jeszcze, co napisał Alex North. Bo mimo wszystko potrafi zaciekawić i chętnie zabrałabym jego twórczość w podróż.

Ocena: 4,5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MUZA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s