Opublikowany w Martycja

Zbrodnia i Karaś – Aleksandra Rumin


Książka zakupiona ze względu na okładkę. Tu należy podziękować rysownikowi, czyli Panu Dominikowi Broniek, którego prace śledzę w sieci (wszystkie okładki cyklu „Tajemnica diabelskiego kręgu” sprawiły, że kupiłam całą serię nie czytając opinii czy zarysu fabuły). Gdyby Pan Broniek nie pochwalił się na Instagramie okładką powieści od wydawnictwa Initium, to pewnie nie zaczęłabym się zagłębiać w zarys fabuły. Tak właśnie dorwałam się do debiutanckiej powieści Pani Aleksandry Rumin 😊

Fabuła

Na terenie kampusu UKSW jedna ze sprzątaczek potyka się o ciało Ernesta Karasia – znienawidzonego przez studentów i innych wykładowców profesora. Śledztwo wykazuje nieszczęśliwy wypadek, ale czy aby na pewno był to tylko wypadek? Aż dziesięć osób znajdowało się na kampusie, gdy profesor Karaś oddawał ostatnie tchnienie, do tego wszystkie te osoby miały motyw oraz sposobność, by pozbyć się znienawidzonego Ernesta.

Dziesięć lat później dochodzi do kolejnego „nieszczęśliwego wypadku”. Ofiarą zostaje jedna z dziesięciu osób obecnych w budynku Kampusu dziesięć lat wcześniej. Tym razem śledztwo wykazuje pomoc osoby trzeciej. Czy ma to coś wspólnego ze śmiercią profesora Karasia? Czy pozostałe dziewięć osób ma również motyw, aby zabić?

Dziesięciu bohaterów + duch + kot

Ks prof. Dr hab. Michał Damięcki alias Piękny Michał – niesamowicie przystojny młody ksiądz, który łamie kobiece (i męskie) serca. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego Bóg obdarzył go taką urodą.

Ks/ prof. Dr hab. Alojzy Świderek – Dziekan UKSW

Adrian Cymes – Dobrzański – student piątego roku. Syn znanego polityka.

Dr Wacław Pierożek – Badacz na UKSW, nikt nie wie, czym dokładnie się zajmuje. Kleptoman i nieszczęśliwy ojciec piątki dzieci

Dr Ewa Maślanka – wykładowczyni na UKSW, niezamężna kobieta pod 40-tkę

Mgr Justynian Dobrodziej – Pracownik punktu ksero na UKSW, umięśniony lekoman, który ukrywa swoją orientację seksualną poprzez chodzenie na marsze, gdzie wykrzykuje homofobiczne hasła.

Trefny Bolek – absolwent UKSW, kloszard, który zarabia żebrząc. Dodatkowo pisze prace na zlecenie.

Stanisław Leśniewski – emerytowany policjant, z nudów rozpoczął pracę na portierni UKSW oraz jako złota rączka.

Mgr Aniela Skawińska – absolwentka UKSW, z braku innej pracy została sprzątaczką na dawnej uczelni.

Jadwiga Mazuś – wdowa, matka dwóch dorosłych synów, sprzątaczka na UKSW

Stefan – kot rodzaju męskiego, gardzi ludźmi, chyba że go nakarmią

Karaś – duch znienawidzonego wykładowcy, który uwielbiał zbierać haki na wszystkich i ich szantażować. Obecnie nawiedza uczelnie UKSW

Moim zdaniem

Okładka, okładką, ale przecież najważniejsza jest treść! Już na okładce gwarantują „Emocje i dobrą zabawę” No i liczyłam na śmiech, MÓJ śmiech, na ból brzucha od śmiechu. Szczerze? Nie zaśmiałam się ani razu. Za to, kilka razy się uśmiechnęłam, pod wąsem. Fakt, książkę czyta się bardzo szybko, autorka ma lekkie pióro, jednak czy miałam dobrą zabawę? Hmmm.. raczej taką obojętną. Żeby nie było, ja totalnie widziałam ten czarny humor, przytyki do pewnych zachowań w społeczeństwie, czy ogólne nabijanie się z ludzkich cech. Nawet humor sytuacyjny czy ironiczne opinie kota nie wywołały u mnie tego gromkiego śmiechu, na który moje mięśnie brzucha liczyły. Może powieść czytałam w nieodpowiednim momencie w moim życiu (było to w trakcie mojego biegania po lekarzach, szpitalach i badaniach), a może poczucie humoru Pani Rumin do mnie nie trafiło. Może też po prostu miałam zbyt wysokie oczekiwania co to historii. Może to też wina rysownika, bo okładka z kotem po prostu mnie kupiła i sprawiła, że oczekiwałam super hiper zabawy.

Być może do innych czytelników książka bardziej trafi swoim humorem, do mnie niestety nie przemówiła. Oczywiście kupiłam „Zbrodnię po irlandzku”, gdyż zawsze staram się dać drugą szansę autorowi, który może nie wywołał u mnie wielkich uczuć, ale też mnie totalnie nie odrzucił. Prawda jest taka, że „Zbrodnia i Karaś” ma ciekawą fabułę, dobrze scharakteryzowane postacie oraz humor. Nie było w książce bohatera, który by mnie odstraszył od czytania, a sama zagadka morderstwa była w sumie zaskakująca. Nie przewidziałam, kto zabił, więc intryga była dobrze przeprowadzona. Szkoda tylko, że kończąc historię, nie czułam szybszego bicia serca, nie byłam wciągnięta na tyle, aby nie móc się doczekać odkrycia tajemnicy. Po prostu skończyłam książkę i odłożyłam ją na półkę, jako coś przeciętnego. Jednak te wysokie oczekiwania potrafią wiele zepsuć :/

„Zbrodnia i Karaś” to debiut autorki, dlatego ocena końcowa jest nieco wyższa, gdyż wcale nie odczułam, że są to tak zwane „pierwsze śliwki robaczywki”. Pani Rumin umie pisać i to się daje odczuć podczas czytania. Powieść pochłonęłam w trzy dni, a mogłabym nawet i w jeden, ale czasu zabrakło 😉 Polecam owy debiut każdemu fanowi lekkich powieści kryminalnych. Myślę, że przypadnie do gustu wielu czytelnikom, a jako dowód wystarczą pozytywne recenzje na różnych portalach oraz fakt, że wydawnictwo Initium wydało kolejne powieści Aleksandry Rumin.

Ocena: 4/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s